timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Premiera The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered odbiła się głośnym echem w gamingowym świecie. Dla wielu osób była to produkcja, idealnie wpasowująca się w lukę, powstałą akurat w ostatnim czasie w branży gier. Brakowało większych, udanych premier, a oto proszę – Oblivion pojawia się jak grom z jasnego nieba i od razu robi furorę. Tytuł nie jest oczywiście doskonały. Gra ma swoje przywary, często zachowane w duchu naśladowania pierwowzoru. Niemniej, to nie o samej rozgrywce będziemy dzisiaj mówić. Wbrew pozorom, kluczowy i wyróżniający się jest sposób, w jaki gra trafiła do rąk graczy. Czy shadow drop powinien dotyczyć większej liczby gier?

TES IV: Oblivion Remastered – Błyskawiczny sukces

Shadow drop Obliviona mógł być w jakiś sposób przewidywany. W internecie pojawiały się plotki, odnośnie szykowania czegoś przez Bethesdę. Gracze podejrzewali nadejście czegoś wielkiego, ale nie mogli mieć pewności co do daty premiery oraz tego, jaki tytuł faktycznie otrzymają.

Chwilę po oficjalnej zapowiedzi w sieci mocno zawrzało. Remaster Obliviona był dostępny nie tylko natychmiastowo po ogłoszeniu, znalazł się również od razu w bibliotece Game Passa. Dla graczy był to jasny sygnał. Nie dość, że po obejrzeniu prezentacji mogą oni natychmiastowo odpalić produkcję, to dodatkowo abonenci usługi Microsoftu nie muszą nawet wydawać na nią pieniędzy.

TES IV: Oblivion Remastered – Problemy z klasycznym marketingiem

Dlaczego w przypadku tej produkcji nie zdecydowano się na pójście klasyczną ścieżką, która zazwyczaj jest najczęściej stosowana przez wydawców? Obecnie, znaczna większość z nich wybiera klasyczny już scenariusz. Zazwyczaj studio tworzące grę zaczyna od spokojnej zapowiedzi. Jej następstwem jest trailer/cinematic, przedstawiający ogólny zamysł produkcji, setting, szatę graficzną i szczątkowe informacje na temat fabuły oraz rozgrywki. Po kilku miesiącach przychodzi pora na kolejny trailer, datę premiery, start preorderu i inne dodatki, czego tylko dusza zapragnie. Patrząc na dzisiejsze realia, do całości musimy doliczyć parę miesięcy, poświęconych na przekładanie premiery. Powodem może być nieukończona gra, kontrowersje wokół gry, czy jakakolwiek inna przeszkoda – tych może pojawić się naprawdę sporo. W końcu gracze otrzymują upragniony tytuł. Ta ścieżka ma parę poważnych wad, na które warto zwrócić uwagę.TES IV: Oblivion Remastered - Gameby.pl

Problematyczne mogą być przede wszystkim ogromne kwoty, przepalane na marketing gier. Deweloperzy bardzo chętnie decydują się na wszelakie formy promocji. Od reklam w internecie oraz telewizji, poprzez tworzenie trailerów, aż do opłacania streamerów, by ci odpalili daną produkcję. Nietrudno sobie wyobrazić, że po zsumowaniu kwoty mogą urosnąć do astronomicznych rozmiarów. Studia tworzące gry są jednak przekonane, iż takie postępowanie jest konieczne do osiągnięcia sprzedażowego sukcesu. Jak pokazuje przykład shadow dropu Obliviona lub innych gier, udostępnionych graczom w podobny sposób, możliwe jest sprzedanie ogromnej liczby kopii bez wydawania na marketing ani grosza.

TES IV: Oblivion Remastered – Dbanie o grę przed premierą

Przy rozciągniętym okresie budowania hype’u, producent gry musi wciąż utrzymywać zainteresowanie produktem. Sytuacje, takie jak opóźnianie premiery skutecznie szkodzą danemu tytułowi. Gracze nie lubią długo czekać, zwłaszcza w czasach, kiedy nowe produkcje pojawiają się praktycznie cały czas.

Rozciągnięte oczekiwanie na grę sprzyja także promowaniu zamówień preorderowych. Chociaż tak naprawdę nie są one obiektywnie negatywnym zjawiskiem, to niestety producenci nie wykorzystują ich w przyjazny konsumentom sposób. Od jakiegoś czasu obserwujemy różnorakie, nie do końca właściwe praktyki, takie jak okrajanie gry z kontentu i ukrywanie go w droższej wersji preorderowej. Pojawia się też zjawisko wcześniejszego dostępu dla nabywców droższej edycji produktu. W praktyce jest to po prostu odraczanie premiery dla osób, chcących zakupić tytuł w regularnej cenie.

TES IV: Oblivion Remastered – Dlaczego shadow drop działa tu tak dobrze?

Shadow drop pozwala deweloperom na uniknięcie wyższej wymienionych problemów. Jednakże, nie dla każdej gry ta strategia sprawdzi się tak dobrze. Dlaczego w przypadku The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered zadziałało to aż tak rewelacyjnie?

Jako jedno z wyjaśnień, narzuca się fakt istnienia sporej grupy oddanych fanów. Oryginalny Oblivion zrobił swego czasu furorę, jest to niezaprzeczalna kwestia. Osoby, które 20 lat temu zachwycały się wspaniałym światem fantasy mogły przeżyć tę przygodę jeszcze raz. Nowa, ulepszona oprawa graficzna oraz ulepszenie/poprawienie niektórych kwestii mocno zachęcała do powtórzenia tego doświadczenia.TES IV: Oblivion Remastered - Gameby.pl

Co ciekawe, Remaster pozostawia ogromną część mechanik gry bez zmian. Mowa o takich rozwiązaniach jak spora liczba ekranów ładowania, występujących nawet wewnątrz niewielkich, zamkniętych lokacji. Gracze zauważają sporo archaicznych mechanizmów, które jednak nie zniechęcają ich do dalszego odbywania przygody. Wyniki mówią same za siebie. Remaster Obliviona w pierwszym tygodniu po premierze wykręcił kolosalne liczby na Steamie, gdzie zarejestrowano ponad 200 tysięcy grających w jednym momencie. Wynik ten jest szczególnie szokujący, jeśli porównamy go do niedawnych premier, np. Assassins’ Creed: Shadows, gdzie peak graczy na Steamie wyniósł nieco ponad 60 tysięcy. Niektórzy mogliby wyrażać przekonanie, iż spowodowane jest to dostępnością gry w usłudze Ubisoft Connect i to właśnie tam gracze woleli ją odpalić. Przypomnijmy jednak, że Remaster Obliviona jest dostępny poprzez Game Passa, który swoją popularnością znacząco przebija usługę Ubisoftu.

TES IV: Oblivion Remastered – Premiera bez zapowiedzi kluczem do sukcesu?

Jak można łatwo się domyślić, nie każda gra będzie odpowiednia do wypuszczenia jej metodą shadow dropu. Ogromną rolę gra tutaj rozpoznawalność studia, tworzącego produkcję, popularność danej franczyzy czy serii oraz to, jak w praktyce będzie prezentował się produkt.TES IV: Oblivion Remastered - Gameby.pl

Dobrze jest jednak obserwować wyłamywanie się ze schematów i rosnącą liczbę ciekawszych rozwiązań, towarzyszących premierom gier. Deweloperzy powinni się w końcu nauczyć, że nie zawsze więcej i drożej, znaczy lepiej.

About the Author

Fan seriali, dobrej muzyki i dużych ilości kawy. Potrafi złapać się wielu rzeczy, jeśli akurat coś skradnie jego serce.

View Articles