timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Konwent jaki jest, każdy widzi – wszyscy jesteśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie, otoczeni tym samym fandomowym chaosem. A jednak… każdy przeżywa go trochę inaczej. Dla jednych to spontaniczny wypad na weekend, dla innych logistyczna operacja porównywalna do misji kosmicznej. Dlatego dziś zastanowimy się, na czym polegają te różnice. Spójrzmy na konwent oczami cosplayera oraz oczami „zwykłego” uczestnika.

  • Przed konwentowe przygotowania – szybkie przejrzenie torebki vs miesięczne planowanie i niewyrabianie się w czasie,
  • Pakowanie się – jedna torebka vs walizka i trzy torby, a pod pachą jeszcze prop,
  • Poranek na konwencie – szybkie śniadanko i wyjście z domu vs wstawanie wcześnie i godziny przygotowań,
  • Poruszanie się po konwencie – pełna mobilność vs planowanie każdego kroku,
  • Jedzenie i picie – pełna dowolność vs strategiczne planowanie posiłków,
  • Zdjęcia – robienie vs pozowanie
  • Po konwencie – zmęczony, ale zachwycony vs martwy, ale zachwycony

Przygotowania przed konwentem

Gdy nie musimy przejmować się strojem, przygotowania są naprawdę proste. Przede wszystkim kupujemy bilet na dany konwent. Jeśli dojeżdżamy z daleka — ogarniamy transport i nocleg. Sprawdzamy program atrakcji i (opcjonalnie) robimy listę punktów, na które chcielibyśmy się wybrać. Jeśli jednak jesteśmy cosplayerami, cały proces trwa o wiele dłużej. Przygotowania zaczynają się tygodnie, a czasem nawet miesiące wcześniej. Planowanie, poprawki, testy makijażu, peruki, ciągłe: „to jeszcze tylko jedna rzecz do zrobienia”. I oczywiście — klasyka gatunku — często nie wyrabiamy się z terminem, zarywamy nockę i kończymy strój… w pociągu.

Pakowanie na konwent

Składanie ubrań

Zwykły uczestnik pakuje się jak na weekendowy wyjazd: jedna torba albo walizka, portfel, kilka ubrań, telefon, może bluza na chłodniejsze wieczory. Do tego podstawowa kosmetyczka i mały plecak lub torebka na fanty kupione na konwencie. Dla cosplayera pakowanie to prawdziwa logistyczna zagwozdka. Kto w tetrisa nie grał, ten przy walizce się nie śmieje. Walizka, torba, zestaw naprawczy (igły, nici, klej), czasem jeszcze jedna torba… a w rękach osobno wielki prop. I oczywiście niepewność: czy na pewno o niczym nie zapomnieliśmy? Szczoteczkę do zębów da się dokupić, ale naramiennika raczej nie.

Poranek konwentowy

Zwykły konwentowicz wstaje jak gdyby nigdy nic, spokojnie je śniadanie, czasem robi lekki makijaż, zakłada wygodne ubrania i wychodzi na zaplanowane prelekcje. A jak to wygląda w przypadku cosplayera? Pobudka 2-3 godziny przed wyjściem, okupowanie łazienki, a przynajmniej lustra na przedpokoju. Makijaż, peruka, strój, szybkie poprawki. Jeśli nie planuje prelekcji to przynajmniej nie ma aż takiej walki z czasem. Ale jeśli chce się być już o 10 na terenie konwentu? Stres i grawitacja nagle nas przytłaczają gdy próbujemy idealnie dopiąć i przyczepić każdy element naszego stroju.

Poruszanie się po konwencie

Belgijka

Jeśli nic nie krępuje naszych ruchów, możemy swobodnie wchodzić, gdzie chcemy, siadać gdziekolwiek i nie zastanawiać się, czy damy radę wrócić z miejsca, do którego właśnie weszliśmy. Cosplayer musi myśleć kilka kroków naprzód. Widzieliście kiedyś osoby z ogromnymi skrzydłami na plecach? Dla nich drzwi i wąskie przejścia to test odwagi oraz nauka chodzenia niczym krab. Wysokie obcasy potrafią sprawić, że schody stają się przeszkodą nie do przejścia. Nawet siedzenie bywa wyzwaniem — czasem, żeby po prostu usiąść, trzeba najpierw zdjąć kilka elementów stroju. A wstawanie… lepiej nie wspominać.

Jedzenie i picie

Na pierwszy rzut oka nie ma tu żadnego problemu — bierzesz jedzenie i jesz. Dla cosplayera to jednak prawdziwe pole minowe. Posiłki trzeba dopasowywać do makijażu, a i tak często kończy się poprawkami. Z piciem jest podobnie. Osobiście jestem już przyzwyczajona do noszenia w torebce słomki, żeby nie zniszczyć szminki. Pijemy ostrożnie, uważając na siebie i ludzi wokół. Niektóre stroje zasłaniają usta, inne — przez karwasze czy naramienniki — uniemożliwiają podniesienie ręki na odpowiednią wysokość. To drobne, niewidoczne z zewnątrz problemy, ale potrafią być naprawdę uciążliwe.

Zdjęcia na konwentach

Ludzie na tle ścianki Wakacyjnych Targów Fantastyki

Jeśli nie masz stroju i nie wyróżniasz się z tłumu — robisz zdjęcia, kiedy i komu chcesz. Widzisz cosplayera w oddali? Możesz do niego bez problemu podbiec. Załóż jednak cosplay, a sytuacja się odwraca. Dobiegnięcie do kogoś, z kim chcesz zrobić zdjęcie, bywa niemal niemożliwe — zwłaszcza gdy inni proszą o zdjęcie z tobą. Oczywiście można odmówić, ale te zdjęcia dają tyle satysfakcji i takiego kopa w ego, że trudno się powstrzymać. I tak cały konwent zamienia się w niekończącą się sesję zdjęciową: uśmiech, poza, kilka kroków — i od nowa. Ale za to ile w tym miłości od ludzi wokół!

Po konwencie

Po kilku dniach konwentu zwykle jesteśmy zmęczeni — ciągłe chodzenie po prelekcjach, wystawcach, rozmowy z ludźmi, wygłupy, może kilka belgijek. To jednak ten przyjemny rodzaj zmęczenia, jak po długich wakacjach: może nie odpoczęliśmy, ale wspomnienia są bezcenne. Cosplayer po konwencie jest fizycznie martwy. Niewygodne stroje, szybkie pakowanie wszystkiego na drogę powrotną, obolałe ciało. A mimo to satysfakcja jest równie wielka. Niezależnie od tego, jak przeżywaliśmy konwent, wspomnienia zostają tak samo piękne.

Dwa spojrzenia, jedno miejsce

Choć doświadczenia cosplayera i zwykłego uczestnika bardzo się różnią, łączy je jedno — miłość do konwentów, fandomów i tej wyjątkowej atmosfery, której nie da się odtworzyć nigdzie indziej. Nie ma lepszego ani gorszego sposobu przeżywania konwentu. Każdy jest ważny i każdy dokłada swoją cegiełkę do tego wydarzenia. To właśnie ta różnorodność sprawia, że konwenty są tak wyjątkowe. Wszyscy razem tworzymy konwentową społeczność i to dzięki ludziom wokół mamy tak wspaniałe wspomnienia. Oby te chwile trwały jak najdłużej — i obyście, niezależnie od tego, po której stronie barierki stoicie, wracali z każdego konwentu z uśmiechem na ustach.

About the Author

Cosplayerka, która własnoręcznie tworzy swoje kreacje od 2017 roku. W wolnym czasie lubi także pograć w gry zarówno planszowe jak i komputerowe. Mocno zakorzeniona w społeczności związanej z anime.

View Articles