timerPrzewidywany czas czytania to 5 minut.

Tydzień temu odbył się Pyrkon 2025 – największy festiwal fantasy w Polsce, który co roku przyciąga tysiące miłośników fantastyki, cosplayu, popkultury i gier. Miałam okazję spędzić na konwencie niemal całe trzy dni i przygotowałam krótkie podsumowanie tegorocznej edycji.

  • Nowa strefa tatuażu i piercingu: Choć pomysł ciekawy, przy 30-stopniowym upale i tłumach niekoniecznie sprawdził się najlepiej.

  • Podział strefy gastronomicznej na dwa oddzielne miejsca wywołał mieszane reakcje – jedni byli zachwyceni, inni niezadowoleni.

  • Kolejkon wciąż ma się dobrze – mimo zaangażowania gżdaczy, chaos organizacyjny w kolejkach często dominował, szczególnie przy gościach zagranicznych.

  • Stoiska z grafikami AI oraz przedmiotami ze stron typu Aliexpress nadal się pojawiają. 🙁

  • Legendarne hasło „zaraz będzie ciemno” powoli traci swój urok – zamiast bawić, zaczyna męczyć.

  • Punkty z wodą pitną to świetny pomysł, ale niestety zapasy szybko się skończyły – szkoda, bo przy takiej pogodzie każdy chciał skorzystać.

  • Strefa z gośćmi (autografy, zdjęcia) pozostawiała wiele do życzenia – brak organizacji skutkował długimi kolejkami, mimo że liczba dostępnych slotów była znana z góry i można było uniknąć tego chaosu.

  • Rozbudowane wioski tematyczne i duża przestrzeń w halach dedykowana różnym uniwersom fantasy.

  • Wystawy artystyczne – kreatywne, różnorodne i inspirujące.

  • Bogaty program prelekcji – mnóstwo ciekawych, zróżnicowanych tematów i świetni prelegenci.

  • Pochody, meet-upy i wydarzenia organizowane przez uczestników – to wciąż obecne i rozwijające się elementy, które budują społeczność i dodają Pyrkonowi unikalnego klimatu.


Bez owijania w bawełnę, czyli co się NIE udało.

Nowość — strefa tatuaży i piercingu

Sam pomysł wprowadzenia strefy tatuażu i piercingu na konwentowym terenie z pewnością brzmiał świetnie na papierze – cieszę się, że Pyrkon spróbował czegoś nowego. Niestety, w praktyce przy temperaturach przekraczających 25°C takie zabiegi nie są szczególnie zalecane. Tym bardziej że wielu uczestników to cosplayerzy, którzy po wykonaniu tatuażu czy przekłucia wracali do aktywnego udziału w wydarzeniu, nie dając swojemu ciału odpowiedniego czasu na regenerację.

Samo umiejscowienie tej strefy również pozostawiało trochę do życzenia. Znajdowała się ona tuż obok wystawców, a stoiska po zewnętrznej stronie nie miały możliwości odgrodzenia klientów od wzroku przechodzących tłumów. Prywatność i komfort – praktycznie zerowe.

Ale! Była tam strefa dla dzieci i nie tylko, gdzie tatuaże były tworzone za pomocą farbek do ciała! To umożliwiało nawet otrzymanie malunków na ciele pod własny cosplay, co stanowiło świetną gratkę, dla osób, które same nie mogły sobie takich wzorów na ciele stworzyć.

Podział strefy gastronomicznej

Nowością była zmiana układu strefy gastro – w tym roku podzielono ją na dwie części. Jedna, klasycznie, znajdowała się w okolicach strefy z alkoholem, natomiast druga pojawiła się bliżej hali PCC. To rozwiązanie zdecydowanie ułatwiło życie wielu uczestnikom. Szczególnie tym w rozbudowanych cosplayach, którzy nie musieli już pokonywać całego terenu, żeby coś przekąsić.

Niestety, strefa przy PCC była wyraźnie uboższa pod względem wyboru jedzenia. Osoby szukające czegoś bardziej konkretnego i tak musiały udać się na główną strefę, co w praktyce trochę niwelowało zalety tej zmiany.

Chaos i długości kolejek, szczególnie przy spotkaniach z Gośćmi

Nie mogłabym pominąć tego, co uczestnicy od lat nazywają Kolejkonem. Jeśli ktoś nie zdobył wcześniej tokenu na prelekcję, koncert czy spotkanie z gościem – musiał liczyć się z tym, że czeka go minimum godzina stania w kolejce.

Sytuacja była szczególnie uciążliwa w hali PCC, gdzie odbywały się zdjęcia i autografy z zaproszonymi gośćmi. Kolejki mieszały się ze sobą, a uczestnicy często stali… nie tam, gdzie trzeba. Co gorsza, chociaż organizatorzy wiedzieli, ile autografów czy zdjęć może wykonać dany gość, nie kontrolowano liczby osób dołączających do kolejek. W efekcie ludzie stali po kilka godzin, nie wiedząc, że i tak się już nie załapią. Tego naprawdę można było uniknąć.

koncert Gloryhammer, który odbył się drugiego dnia konwentu

Co było na plus

Rozbudowane wioski tematyczne

W tym roku wioski tematyczne naprawdę zrobiły ogromne wrażenie. Organizatorzy przeznaczyli dla nich sporo przestrzeni w halach, a grupy rekonstrukcyjne i fani danych uniwersów wykorzystali ten potencjał w 100%. Wioski były widocznie dopracowane, od detali scenografii, przez kostiumy, aż po interakcję z uczestnikami, którzy chętnie z uśmiechem zagadywali podczas odwiedzin. To właśnie te miejsca tworzyły niesamowity klimat fantasy. Pozwalały przenieść się do zupełnie innego świata, szczególnie dla fanów tych światów, które sobą reprezentowały.

Artystyczne wystawy osobiście mnie zachwyciły

Jednym z największych plusów Pyrkonu 2025 były wystawy artystyczne. Wśród nich na szczególne wyróżnienie zasługuje ekspozycja z pracami Zbigniewa Blejaka. Przyciągała ona wielu uczestników i zachwycała klimatem (aż szkoda, że taka mała!). Oprócz tego można było podziwiać kostiumy cosplayowe, rękodzieło, ilustracje i inne formy twórczości inspirowane fantastyką. Do tego dostępne były miejsca do profesjonalnych sesji zdjęciowych non-profit!, co świetnie uzupełniało całość doświadczenia.

Prelekcje dla każdego

Program prelekcji na Pyrkonie 2025 był jak zawsze różnorodny. Bez względu na to, czy ktoś interesuje się superbohaterami, fantastyką, grami, mitologią, czy popkulturą – każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Widać było dużą pracę organizatorów nad zróżnicowaniem tematyki i zaproszeniem ciekawych prelegentów. Były zarówno spotkania z autorami i twórcami, jak i luźniejsze panele dyskusyjne, warsztaty czy prelekcje popularnonaukowe. Jeśli tylko się szukało – na pewno można było trafić na coś inspirującego.

Pochody i meet-upy, czyli poniekąd serce Pyrkonu

Jednym z najpiękniejszych aspektów Pyrkonu są wydarzenia tworzone przez uczestników. W tym roku było ich naprawdę dużo – od cosplayowych pochodów, przez fandomowe meet-upy, aż po spontaniczne akcje w różnych częściach terenu. To dzięki tym inicjatywom konwent tętnił życiem przez cały czas. Przypominam, że od momentu rozpoczęcia wydarzenia w piątek, konwent był otwarty całodobowo, aż do niedzieli! Uczestnicy mieli okazję nie tylko do integracji, ale też do zaprezentowania swoich pasji i poznania innych fanów tego samego uniwersum. To właśnie ten żywy, oddolny puls sprawia, że Pyrkon ma tak unikalny i angażujący klimat.

Do zobaczenia za rok?

Tradycyjnie poznaliśmy już datę kolejnej edycji Pyrkonu – festiwal odbędzie się w dniach 19–21 czerwca 2026 roku. Ale tym razem szykuje się jedna poważna zmiana – liczba biletów będzie ograniczona! Organizatorzy zapewniają, że są gotowi na większą liczbę uczestników niż w tym roku (a padł rekord – 66 785 osób!). Mimo to, pula biletów Early Birds (5 tys.) wyprzedała się w mniej niż 10 minut od startu przedsprzedaży.

Cena również wzrosła i obecnie wynosi 330 zł. Czy zniechęci to część uczestników? A może mimo to padnie nowy rekord frekwencji? Czas pokaże.

Ja tymczasem wracam do po pyrkonowej regeneracji! A wy? Jak wspominacie 25. edycję?

Może być zdjęciem przedstawiającym 4 osoby i tekst „PYRKON P FESTINALFANTASTYKI FESTIWAL FANTASTYKI 2026 YRKON 19-21.06 C α”

About the Author

Studentka Filologii Angielskiej. Miłośniczka mitologii nordyckiej oraz słowiańskiej. Lubi szeroko pojętą popkulturę, a w wolnych chwilach słucha videoesejów, głównie o tematyce filmowej i serialowej.

View Articles