Przewidywany czas czytania to 3 minuty.
Detektyw Carl Morck jest genialnym gliną, ale okropnym kolegą. Jego cięte riposty nie przysporzyły mu przyjaciół w policji w Edynburgu. Po strzelaninie, w której zginął młody policjant, a jego partner został sparaliżowany, zostaje zesłany do piwnicy i jest jedynym członkiem wydziału Q, nowo utworzonej jednostki zajmującej się nierozwiązanymi sprawami. Wydział jest chwytem PR-owym, mającym na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej od niepowodzeń niedofinansowanej, upadającej policji, która chętnie pozbyłaby się go ze swoich szeregów. Jednak zupełnie niechcący Carl zaczyna tworzyć ekipę odrzuconych, którzy nie mają nic do stracenia. Dlatego gdy powraca stara sprawa prominentnego urzędnika, który zaginął dawno temu, Carl znów czuje się w swoim żywiole — wkłada kij w mrowisko i nie zadowala się zdawkowymi odpowiedziami.
O czym jest serial „Dept. Q”? – fabuła i tło historii
„Dept. Q”, czyli Oddział Q, początkowo powstał jako coś w rodzaju zapchajdziury — miał pomóc w odbudowie wizerunku szkockiej policji. Jego pierwszym i z założenia jedynym członkiem zostaje Carl Morck, nielubiany detektyw, którego koledzy z chęcią oddelegowują do piwnicy budynku komendy. Tam ma zajmować się nierozwiązanymi sprawami sprzed lat.
Choć Carl nie jest zadowolony z tej decyzji, a dodatkowo zmaga się z traumą po strzelaninie, w której brał udział, z czasem udaje mu się zbudować lojalny zespół i ruszyć tropem zaginionej pani prokurator. Serial łączy główny wątek śledztwa ze sprawą wspomnianej strzelaniny, przeplatając przeszłość i teraźniejszość tajemniczej Merritt.
Całość liczy dziewięć odcinków i jest już dostępna na platformie Netflix.
Co więcej, serial oparty jest na popularnej duńskiej serii powieści „Departament Q”, a pierwszy sezon czerpie fabułę z tomu „Kobieta w klatce”. Warto dodać, że wcześniej powstały również duńskie ekranizacje książek Jussiego Adlera-Olsena, które doczekały się polskiej dystrybucji od Kina Świat.

Bohaterowie „Dept. Q” – główne postacie i obsada serialu
Jak przystało na kryminał poza głównym śledztwem do rozwiązania, fabułę prowadzą niesamowicie charyzmatyczne postacie. W pewnym momencie przestało mi nawet zależeć na odkryciu tajemnicy, byłam po prostu ciekawa losu głównych bohaterów.
Carl Morck
Carl, grany przez Matthew Goode’a, to doświadczony, choć wypalony detektyw, który po dramatycznych wydarzeniach trafia do nowo utworzonego Departamentu Q. Choć jego charakter daleki jest od łatwego, nie zraża tym widzów — wręcz przeciwnie, z czasem budzi coraz większą sympatię. Duża w tym zasługa samego aktora, który obdarza Carla wyrazistą charyzmą, sprawiając, że trudno nie polubić tej postaci.
Assad
W rolę Assada w tej wersji wciela się Alexej Manvelov. To tajemniczy, opanowany partner Carla, który z czasem staje się nie tylko jego współpracownikiem, lecz także swoistym głosem rozsądku w zespole. Jego przeszłość i pochodzenie owiane są niedopowiedzeniami, a serial jedynie delikatnie uchyla przed widzem rąbek tej tajemnicy. Assad stanowi doskonałą przeciwwagę dla pozostałych członków Departamentu Q. Ponadto fakt, że nie wszystko o nim wiadomo, tylko potęguje zainteresowanie jego postacią.

Rose
Rose, grana przez Leah Byrne, to błyskotliwa i nieco ekscentryczna asystentka Departamentu Q. Jako najmłodsza w zespole wnosi do niego świeżość, lekkość i energię. Choć początkowo może sprawiać wrażenie nieco naiwnej czy roztrzepanej, z każdym kolejnym odcinkiem poznajemy ją lepiej. Dodatkowo, jej działania i zaangażowanie szybko pokazują, że nie bez powodu znalazła się w tym zespole.
Merritt Damsgaard
W tej roli Alba August. Merritt to ambitna prokuratorka, której zaginięcie staje się punktem wyjścia dla całej historii. Jej losy ukazywane są zarówno w teraźniejszości, jak i poprzez retrospekcje, co stopniowo pozwala lepiej zrozumieć jej postać. Osobiście jej wątek był dla mnie najmniej angażujący. Sceny rozgrywające się w teraźniejszości nie wzbudzały większych emocji i momentami miałam ochotę je po prostu pominąć. Nie wynika to jednak z konstrukcji samej postaci, ale raczej z tego, że jej historia nie dorównywała intensywnością innym wątkom serialu.

„Dept. Q” – czy warto obejrzeć? Podsumowanie i opinia o serialu
Spośród wielu produkcji, Dept. Q wyróżnia się na tle innych. Bardzo dobra obsada i wciągająca fabuła, oparta na książkach z regionu słynącego z mocnych kryminałów, to elementy, które składają się na sukces tego serialu. Przeniesienie akcji z Danii do deszczowej Szkocji dodatkowo wzmacnia jego klimat. Nawet czołówka została dopracowana na tyle, że chętnie pozwalałam jej się odtwarzać, nie przewijając. Trzeba przyznać, że serial świetnie realizuje podstawową zasadę filmowego opowiadania: „pokazuj, nie opowiadaj” – i traktuje widza jak myślącego odbiorcę. Skupienie się na postaciach, które naturalnie prowadzą fabułę, a nie odwrotnie, okazało się trafną decyzją reżysera Scotta Franka.
Netflix nie potwierdził jeszcze drugiego sezonu, ale patrząc na odbiór pierwszego, można mieć nadzieję, że to tylko kwestia czasu.
Z drugiej strony – to wciąż Netflix, więc lepiej ostrożnie podchodzić do oczekiwań.


Przewidywany czas czytania to 3 minuty.


