Przewidywany czas czytania to 4 minuty.
Wraz z rozwojem platform VOD zmienił się nie tylko sposób dystrybucji seriali, ale także sposób ich oglądania. Pisałam o tym już 1,5 roku temu tutaj. Teraz chciałabym rozwinąć jeden z poruszonych tam wątków, a dokładnie czas oczekiwania. Kiedyś widzowie przyzwyczajeni byli do tradycyjnej telewizji, w której na kolejny odcinek trzeba było czekać tydzień. Dzisiaj natomiast często dostają cały sezon produkcji jednego dnia. Taki model sprzyja zjawisku określanemu jako binge-watching, czyli oglądaniu wielu odcinków serialu jeden po drugim podczas jednego posiedzenia. Zjawisko to stało się niezwykle popularne dzięki właśnie platformom streamingowym, które udostępniają całe sezony naraz i automatycznie odtwarzają kolejne epizody.
Jednakże coraz częściej pojawia się pytanie, czy binge-watching rzeczywiście jest najlepszym sposobem odbioru seriali. W związku z tym, niektóre platformy oraz twórcy zaczęli powracać do modelu publikowania odcinków co tydzień (Fallout, The Pitt chociażby). Był to jeszcze niedawno standard w telewizji.
Niedawno jeden z moich ulubionych kanałów recenzenckich na platformie YouTube zamieścił film odnośnie tego problemu. Rozważa tam, który model dystrybucji seriali lepiej służy zarówno widzom, jak i twórcom.
Poruszane wątki:
-
Rozwój platform VOD zmienił sposób oglądania seriali: zamiast tygodniowego oczekiwania popularny stał się binge-watching.
-
W filmie na kanale Jakbyniepaczeć, Kaja porównuje dwa modele dystrybucji: publikowanie całego sezonu naraz oraz cotygodniową emisję odcinków.
-
Według niej tygodniowe odcinki mają wady: przerywają narrację, zmuszają widzów do czekania i mogą zmniejszać zainteresowanie serialem.
-
Zalety tego modelu: bardziej uważne oglądanie, większe zaangażowanie społeczności i dyskusje fanów.
-
Cotygodniowa emisja może też wydłużyć “życie” serialu i zmniejszyć odczuwalny czas oczekiwania między sezonami.
Czy jeden odcinek na tydzień to rzeczywiście problem?
W filmie Kaja omawia dwa główne sposoby publikowania seriali na platformach streamingowych. Pierwszy to udostępnianie całego sezonu jednocześnie. Drugi to natomiast publikowanie nowych odcinków w regularnych odstępach czasu, najczęściej raz w tygodniu.
Motywem filmu jest krytyka modelu cotygodniowej emisji. Kaja zwraca uwagę, że przerwy między odcinkami przerywają narrację i osłabiają zaangażowanie widza.
Kolejnym problemem jest frustracja wynikająca z konieczności czekania. Jeśli odcinek kończy się cliffhangerem, widz musi czekać tydzień na jego rozwiązanie. Według Kai taki model może być szczególnie irytujący w czasach, gdy odbiorcy są przyzwyczajeni do natychmiastowego dostępu do treści.
Autorka zwraca także uwagę na to, że cotygodniowa emisja może prowadzić do spadku zainteresowania serialem wśród części widzów. Nie każdy ma cierpliwość, aby śledzić produkcję przez kilka miesięcy, dlatego niektórzy wolą poczekać, aż wszystkie odcinki zostaną opublikowane, i dopiero wtedy obejrzeć całość. Z tego powodu wiele osób po prostu czeka, aż emisja serialu dobiegnie końca i dopiero wtedy zabiera się za oglądanie.
Dlaczego cotygodniowa emisja seriali ma sens
Osobiście uważam, że model cotygodniowej emisji odcinków ma szereg zalet, które często są pomijane w dyskusjach o współczesnych platformach streamingowych. I poniekąd, według mnie, jest to o wiele lepszy sposób wypuszczania seriali.
1. Uważniejsze oglądanie zamiast binge-watchingu
Przede wszystkim publikowanie odcinków raz w tygodniu sprzyja bardziej uważnemu odbiorowi serialu. W przeciwieństwie do binge-watchingu, w którym widzowie oglądają kilka epizodów pod rząd, cotygodniowa emisja pozwala poświęcić pełną uwagę jednemu odcinkowi. Wyznaczenie sobie około czterdziestu minut lub godziny na obejrzenie nowego epizodu sprawia, że widz nie jest przytłoczony nadmiarem treści i może skupić się na szczegółach. Sądzę, że taki sposób oglądania sprzyja również lepszemu zapamiętywaniu wydarzeń.

2. Społeczność i dyskusje wokół serialu
Kolejnym istotnym aspektem jest budowanie społeczności i dyskusji wokół serialu. Gdy nowe odcinki pojawiają się w regularnych odstępach czasu, widzowie mają okazję rozmawiać o nich na forach internetowych, w mediach społecznościowych czy wśród znajomych. Szczególnie dobrze widać to w przypadku produkcji, których odcinki kończą się cliffhangerami. Tygodniowa przerwa pomiędzy epizodami daje przestrzeń na analizowanie fabuły, tworzenie teorii oraz wspólne interpretowanie wydarzeń. Tego typu zaangażowanie można było zauważyć chociażby przy serialu The Pitt, wokół którego w internecie szybko pojawiły się liczne dyskusje i spekulacje dotyczące kolejnych wydarzeń i decyzji postaci.
![]()
3. Krótszy odstęp między sezonami
Warto również zwrócić uwagę na czas oczekiwania między sezonami. W przypadku produkcji publikowanych w modelu binge-watchingu cały sezon może zostać obejrzany w ciągu jednego lub dwóch dni, co sprawia, że widzowie bardzo szybko wracają do punktu oczekiwania na kolejną dawkę odcinków. Dobrym przykładem może być serial “Bridgerton”, którego kolejne sezony pojawiają się w stosunkowo dużych odstępach. Często widzowie wtedy nawet nie pamiętają co się wydarzyło wcześniej, bo “połknęli” cały poprzedni sezon w jeden wieczór, a na kolejny czekali 3 lata. Gdyby emisja była rozłożona na tygodniowe odcinki, oglądanie jednego sezonu trwałoby co najmniej miesiąc. W rezultacie okres “aktywnego” obcowania z serialem byłby dłuższy, a subiektywne odczucie przerwy między sezonami mogłoby być krótsze. Co więcej, widzowie nie kończyliby całej historii jednego wieczoru po kilku latach oczekiwania, lecz mogliby cieszyć się nią stopniowo.



Przewidywany czas czytania to 4 minuty.

