timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Kiedy pierwszy raz widzimy cosplay, oczywiście w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na wygląd. Dopiero później, gdy sami zaczynamy się w to bawić, dostrzegamy, jak wiele możemy się dzięki cosplayowi nauczyć. I nie chodzi mi tutaj wyłącznie o samo tworzenie strojów, ale o te bardziej „mentalne” rzeczy. Po kilkuletniej ścieżce szycia, craftowania i chodzenia po konwentach na pewno nie wracamy tacy sami. Coś się w nas zmienia. Ale co dokładnie? Czego uczy nas cosplay, skoro „jedynie” przebieramy się za postacie fikcyjne? Już przychodzę z odpowiedzią.

  • Godziny spędzone nad stworzeniem idealnego stroju to idealny przykład tego jak uczymy się cierpliwości.
  • Wychodzenie ze strefy komfortu przez wystąpienia, nie tylko te na scenie, ale też mijając konwentowiczów, którzy cieszą się widząc naszą postać.
  • Z biegiem czasu poza słuchaniem samych pochwał usłyszymy też jakieś złe zdanie na swój temat. Niestety tak się zawsze dzieje, ale to sprawia, że uczymy się radzenia sobie z hejtem i krytyką.
  • Cosplay uczy nas też organizacji i planowania. Kiedy ustalimy sobie sesje zdjęciową nie mając jeszcze gotowego stroju – nic tak nie uczy dbania o swój czas jak to.
  • Jak już o sesjach mówimy to branie udziału w grupowych sesjach zdecydowanie świetnie nas uczy współpracy z innymi ludźmi.
  • No i przede wszystkim. Cosplay uczy nas pewności siebie. Bez niej ciężko byłoby nam wyjść w jakimkolwiek stroju na zewnątrz.

Cosplay często wystawia na próbę naszą cierpliwość

Gdy już wyjdziemy na konwent w gotowym cosplayu lub na sesję zdjęciową, czujemy się świetnie i jesteśmy dumni z tego, co stworzyliśmy. Jednak droga, którą musieliśmy przejść, to często prawdziwy maraton. Chociażby samo szycie. Nie zliczę, ile razy zdarzyło mi się przyszyć dwie części stroju tylko po to, by chwilę później odkryć, że jednak źle leżą i trzeba wszystko pruć. A że nie należę do najszybszych w odpruwaniu, kosztowało mnie to mnóstwo czasu i nerwów. Do dziś pamiętam współczujące uśmiechy mojej mamy, gdy po raz trzeci słyszałam:
„Wypruj i przyszyj jeszcze raz, tym razem skrój tutaj tak”. Niestety — (albo na szczęście) — na tym właśnie polega szycie. Metoda prób i błędów to codzienność w cosplayu i prawdziwa próba cierpliwości. Ale uczymy się jej też w bardziej pozytywny sposób, na przykład wtedy, gdy zamawiamy materiały lub nowe narzędzia i nie możemy się doczekać, aż w końcu przyjadą.

Wychodzenie ze strefy komfortu w cosplayu

Lampa na sesji

Sesja na ulicach pełnych ludzi jest prawdziwym wyzwaniem jak chodzi o komfort…

Cosplay niemal nieustannie wyciąga nas ze strefy komfortu. Już samo pierwsze wyjście do ludzi w stroju potrafi być ogromnym wyzwaniem — podobnie jak pierwsze pojawienie się na scenie konkursowej czy sesja zdjęciowa w miejscu publicznym. Zakładanie coraz bardziej skomplikowanych lub nietypowych strojów często staje się naszym osobistym procesem przełamywania barier. Uczymy się pozowania, szukamy odpowiednich póz dla postaci i z czasem zaczynamy czuć się coraz swobodniej przed aparatem. Podobnie jest na konwentach, gdy podchodzą do nas osoby, którym podoba się nasza postać i proszą o zdjęcie. Z każdym kolejnym takim spotkaniem nabieramy pewności siebie, a nierzadko zaczynamy też dopasowywać swoje zachowanie do postaci, żeby jak najlepiej oddać jej charakter. Cosplay jest trochę jak teatr – a moim zdaniem teatr to jedna z największych form wychodzenia ze strefy komfortu.

Cosplay uczy nas radzenia sobie z krytyką

Muszę przyznać, że sama nie spotkałam się jeszcze ze złymi komentarzami na konwentach. Tam społeczność jest zazwyczaj bardzo wspierająca. Inaczej bywa podczas sesji zdjęciowych w przestrzeni publicznej. Przechodnie potrafią czasem rzucić niezbyt miły komentarz. W gorszych przypadkach ktoś może porównać nas do innych czy wytknąć błędy w naszej pracy. Tak niestety bywa, gdy jest się artystą. Najważniejsze jest to, by takie komentarze nie odbierały nam radości z tworzenia. Cosplay uczy nas, że to my mamy czuć się dobrze z tym, co robimy. Uczy nas też oddzielania konstruktywnej krytyki od czystego hejtu — bo czasem ktoś naprawdę chce pomóc, a nie tylko oceniać.

Planowanie i organizacja podstawą dobrego cosplayu

Ile razy zdarzyło Wam się dopieszczać strój w pociągu jadącym na konwent? A może kończyć elementy późno w nocy dzień przed wydarzeniem, obiecując sobie, że „następnym razem na pewno będzie inaczej”? Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu nigdy się to nie przytrafiło. CCosplay bardzo szybko uczy planowania i dobrej organizacji — często w dość bolesny sposób. Z czasem zaczynamy realnie oceniać, ile czasu zajmie wykonanie konkretnego elementu stroju, kiedy najlepiej zamówić materiały i co może się opóźnić. Uczymy się też przewidywać koszty, bo cosplay potrafi skutecznie nauczyć zarządzania budżetem. Uczymy się też łączyć cosplay z pracą lub szkołą, co jest sporym wyzwaniem, ale jednocześnie świetną lekcją zarządzania czasem.

Czego uczy cosplay? Przede wszystkim współpracy z ludźmi

Fotografowie, inni cosplayerzy, konwentowicze, a nawet przypadkowe osoby spotkane na ulicy — cosplay to ciągła interakcja z ludźmi. Szczególnie dobrze widać to przy organizowaniu grupowych sesji zdjęciowych. Dogranie terminów, miejsca, póz i wizji fotografa to prawdziwy test umiejętności współpracy, a czasem nawet przywództwa. Również podczas sesji solo uczymy się komunikacji — tym razem głównie z fotografem. Po kilku wspólnych sesjach często potrafimy dogadywać się niemal bez słów. Na konwentach z kolei uczymy się współdziałania z innymi uczestnikami i szanowania wspólnej przestrzeni.

I co najważniejsze – cosplay uczy pewności siebie

Luka Megurine cosplay

Myślę, że widać większą pewność siebie na prawym zdjęciu.

Dzięki cosplayowi możemy być sobą, będąc jednocześnie kimś innym. To niesamowite, jak z każdym kolejnym strojem cosplayerzy stają się coraz bardziej pewni siebie. Gdy zakładają nowo kupiony albo zrobiony strój i po prostu zachwycają się tym jak wyglądają. Wielu z nich powie, że to zasługa stroju — ale moim zdaniem chodzi o coś więcej. Cosplay pomaga nam coraz bardziej akceptować samych siebie. Nie zmienia nas w innych ludzi — on pomaga nam stać się sobą i polubić tę wersję siebie. Jesteśmy dumni z pracy nad strojem, rozwijamy się całe lata. I to jest świetna podstawa do akceptowania siebie i każdy krok, który stawiamy jest coraz bardziej pewny.

Czego uczy nas cosplay?

Cosplay uczy nas znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Poza nowymi umiejętnościami manualnymi rozwijamy także cechy charakteru, które realnie ułatwiają życie. Nic więc dziwnego, że coraz więcej ludzi angażuje się w to hobby. Jeśli sami jeszcze nie widzicie, jak bardzo zmienił Was cosplay, spróbujcie zapytać o to bliskich. Jestem niemal pewna, że każdy, kto tworzy cosplay od dłuższego czasu, stał się bardziej otwarty i pewny siebie. Myślę, że każda „szara myszka” dzięki cosplayowi może wyjść ze swojej norki i odkryć, jak wiele można zyskać dzięki temu hobby. Mam nadzieję, że po tym wpisie zdaliście sobie sprawę, jak cudowni jesteście, bawiąc się w cosplay!

About the Author

Cosplayerka, która własnoręcznie tworzy swoje kreacje od 2017 roku. W wolnym czasie lubi także pograć w gry zarówno planszowe jak i komputerowe. Mocno zakorzeniona w społeczności związanej z anime.

View Articles