Przewidywany czas czytania to 4 minuty.
W świecie przepełnionym różnymi bodźcami, zintensyfikowanymi przez otaczającą nas zewsząd technologię, można czasem czuć się przytłoczonym. Dodatkowo, wielu ludzi narzeka na wykształcenie w sobie złych nawyków, związanych z odbieraniem tychże bodźców. Chodzi konkretnie o negatywne nawyki, wśród których zdecydowanie króluje aktualnie Doomscrolling – czyli spędzanie stanowczo zbyt wielu godzin, przeglądając social media w poszukiwaniu treści, które nawet nieszczególnie nam się podobają. Ogólnie rzecz biorąc, coraz częściej narzeka się na brak motywacji, chęci do robienia produktywnych rzeczy i zbyt wielką pokusę, by sięgnąć po smartfon i to tam szukać pozytywnych emocji. Wobec tego, coraz więcej osób decyduje się na zgłębienie tematu, jakim jest dopaminowy detoks. Czy rzeczywiście warto go odbyć?
Dopaminowy detoks – Na czym w zasadzie polega?
Dopamina jest jednym z wielu neuroprzekaźników, obecnych w mózgu człowieka. Jej rolą jest przynoszenie uczucia przyjemności, satysfakcji oraz motywacji. Można więc zadać słuszne pytanie – po co w takim razie detoks, skoro kojarzy się ją z samymi pozytywnymi odczuciami. Otóż, cały trend detoksu opiera się na założeniu, że ludzki organizm może osiągnąć zbyt duży poziom neuroprzekaźnika. Alternatywnie, ten stan utożsamia się ze zwiększoną ,,tolerancją mózgu” na dopaminę, przez co codzienne wyzwania mają nie sprawiać aż tak dużej satysfakcji.
Detoks przyjmować może różne formy. Trend odcinania się od bodźców jest obecny już od ponad kilku lat. W ciągu tego czasu pojawiał się on w różnych społecznościach, a jego temat był poruszany przy różnych okazjach. Bardzo często można było natknąć się na relacje osób, które tę praktykę miały już za sobą. Chwaliły się one odczuciami i wypowiadały się w kwestii odstawienia dopaminy. Co jednak robić, by się od niej odciąć?
Osoby przechodzące na dopaminowy detoks w pierwszej kolejności ustalały okres jego trwania. W zasadzie, mogło to być od godziny do nawet kilku dni. Ogólną zasadą detoksu było odcięcie się od wszystkiego, co może sprowokować nasz mózg do wydzielenia neuroprzekaźnika. W odstawkę szedł zatem smartfon i social media, ale nie było to wszystko. Uczestnicy rezygnowali z czytania, oglądania filmów, spania, sportu czy nawet jedzenia oraz rozmowy. Wszystko po to, by mózg ustabilizował poziom dopaminy i w przyszłości zagwarantował tym samym większą motywację do działania i wypełniania obowiązków. Okazuje się jednak, że taki detoks nie do końca może mieć sens…
Dopaminowy detoks – Co dzieje się w ciele człowieka?
Liczne badania wykazały, że tak naprawdę dopaminowy detoks ma bardzo mało wspólnego z obniżaniem poziomu neuroprzekaźnika w ciele człowieka. Nie wpływa on również na ,,tolerancję” na dopaminę, co niektórych może zszokować.
Naukowcy podkreślają, że cały koncept dopaminowego detoksu jest zbudowany na fałszywych, niepoprawnych podwalinach, przez co ogólna praktyka nie przynosi zamierzonych rezultatów. Jest to spowodowane przez kilka czynników. Przede wszystkim, okazuje się, że nawet podczas całkowitej bezczynności danej osoby, jej mózg i tak produkuje dopaminę. Jej poziom w organizmie może być oczywiście mniejszy lub większy, ale nie da się od niej całkowicie odciąć. Co zaś tyczy się tolerancji, nie udowodniono dotychczas, by jakiekolwiek przerwy w odbieraniu bodźców wpływały na wzmocnienie późniejszych odczuć satysfakcji i motywacji. Przypomnijmy również, że dopamina nie jest jedynym neuroprzekaźnikiem, odpowiadającym za satysfakcję. Nawet jeśli można by było obniżyć jej poziom do zera to co z pozostałymi związkami chemicznymi?
Można więc założyć, że spora część promotorów trendu, nie do końca wie z czym tak naprawdę ma do czynienia. Całe przedsięwzięcie rzeczywiście, na pierwszy rzut oka wygląda sensownie i dodatkowo kusi prostym rozwiązaniem powszechnego problemu. Nie należy jednak raczej upatrywać tu złej woli u promotorów trendu. Jest to raczej niezrozumienie tematu i próba uproszczenia działania ludzkiego mózgu, który jest dużo bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać.
Dopaminowy detoks – Pomówmy o pozytywach
Tak jak z każdym problemem, ten również nie jest czarno-biały. Nie można powiedzieć, że dopaminowe detoksy są jednoznacznie złe. Stanowią jednak fenomen mocno oparty na błędnych założeniach, co przekłada się na oczekiwanie niemożliwych rezultatów. Co można w takim razie zrobić, by rzeczywiście znaleźć rozwiązanie swoich problemów.
Naukowcy przekonują, że problemy XXI nie są związane bezpośrednio z poziomem dopaminy czy też jakąkolwiek tolerancją na nią. Chodzi konkretnie o złe nawyki i zachowania, będące zalążkiem uzależnienia albo uzależnieniem samym w sobie. Można pomyśleć o tym w prosty sposób. Osoba mająca problem z uzależnieniem od social mediów, gier, kompulsywnego jedzenia, hazardu lub pornografii nie będzie w stanie polepszyć swojej sytuacji, jeśli na 24 godziny zrezygnuje z niemal wszystkich bodźców, otaczających ją na co dzień. Przynajmniej nie zadzieje się to sferze czysto biochemicznej. Tu przechodzimy jednak do kwestii benefitów detoksu. Może być on bowiem przyczynkiem do zmiany niechcianych nawyków i wprowadzenia nowych. W idealnym scenariuszu, powinno się to jednak odbywać stopniowo. Oczywiście, każdy człowiek jest inny. Niemniej, dużo łatwiej jest postarać się o ograniczenie swojego czasu przed ekranem o konkretną liczbę minut niż zrezygnowanie z telefonu na dobę, by potem wrócić do niego, jak gdyby nigdy nic.
Osoby zainteresowane konceptem detoksu, powinny zatem skupić się na zmianie nawyków, tak by efekt nie był jedynie chwilowy. Wydaje się, że głównym problemem trendu jest oparcie na fałszywych przekonaniach i oczekiwanie nierealnych rezultatów. Wiedząc jednak, jak naprawdę przedstawia się kwestia niezdrowych nawyków, można zareagować we właściwy sposób.
Detoks dopaminowy może być dobrym startem, nie powinno się jednak aż tak pompatycznie określać tego, co kryje się pod tą nazwą. W rzeczywistości, jest to bowiem zwyczajne zrobienie sobie przerwy od natłoku bodźców, co z pewnością może przynieść korzystne efekty dla zdrowia psychicznego oraz fizycznego.
About the Author
Fan seriali, dobrej muzyki i dużych ilości kawy. Potrafi złapać się wielu rzeczy, jeśli akurat coś skradnie jego serce.


Przewidywany czas czytania to 4 minuty.

