timerPrzewidywany czas czytania to 3 minuty.

Podczas siódmej edycji zjAvy odbyła się konwentowa premiera gry Szeryf z Nottingham od Wydawnictwa Rebel. Byliśmy i graliśmy! I powiem wam jedno. Jeżeli spodziewacie się kolejnej grywalizacji przesławnej legendy o faceciku w zielonych rajtuzach, który zabierał bogatym i dawał biednym, zawiedziecie się srogo. Na wasze szczęście!

szeryf1

SZERYF Z NOTTINGHAM

Zacznijmy od początku. Po pudełku, na którym widnieje świetna, nieco groteskowa grafika przedstawiająca spasionego złośliwca obwieszonego kosztownościami i w rękawicach nabijanych ćwiekami, na którego tle przewija się tłum jegomościów o tak cwaniakowatych gębach, że w życiu nie pożyczyłbym im nawet złamanego miedziaka, łatwo się połapać, że Szeryf z Nottingham to złośliwa gra. I tak właśnie jest!

Podczas rozgrywki wcielamy się w kupców, których zadaniem jest przewieźć towar na targ. Towar może być tylko jednego rodzaju (na przykład cztery bochny chleba, sześć serów, trzy kurczaki). Towar symbolizują karty, które losujemy dobierając do sześciu w ręce. Musimy jednak pamiętać, że wśród towarów trafić mogą nam się różne ich rodzaje, a nawet kontrabanda, która może i jest najwięcej warta, ale podlega natychmiastowej konfiskacie. Tak więc kupcy przygotowują towar, ale pozostaje jeszcze jeden gracz, który powstrzymuje się od tego ruchu, ponieważ podczas tury otrzymał zaszczyt pełnienia funkcji szeryfa. Kupcy pakują towar do specjalnych woreczków i w tym momencie zaczyna się prawdziwa zabawa w Szeryf z Nottingham. Gracz, będący szeryfem ma prawo sprawdzić każdą wypraną sakiewkę w poszukiwaniu niezadeklarowanych towarów. Jeżeli w sakiewce będzie coś więcej lub zadeklarowane towary nie będą się zgadzały, płaci kupiec (w przypadku obecności kontrabandy nie dość, że płaci, to jeszcze oddaje część towarów). Jeżeli jednak wszystko jest w porządku, płaci nadgorliwy Szeryf z Nottingham. Po skończonej turze każdy układa swoje towary w kramie. Podczas następnej tury, szeryfem zostaje kolejny gracz. Szeryf z Nottingham kończy się, gdy pionek zatoczy pełne dwa koła, czyli gdy każdy gracz zostanie szeryfem dwa razy. Potem następuje podsumowanie punktów, które będą pochodziły ze zgromadzonych pieniędzy oraz towarów. Jak łatwo się domyślić wygrywa kupiec, który zarobił najwięcej.

szeryf2

Powtórzę raz jeszcze: Esencją gry Szeryf z Nottingham jest właśnie moment negocjacji z szeryfem. Możemy zrobić niemal wszystko. Kłamać, dać łapówkę, dać kolejną, żeby szeryf sprawdził nie nas tylko innych kupców, ewentualnie notorycznie mówić prawdę i postępować uczciwie (wbrew pozorom to wcale nie takie głupie). Możemy grać, udawać i bawić się w najlepsze. Jako szeryf mogłem obserwować, jak w graczy uderza chciwość, jak gubią się w zeznaniach, jak z bólem kładą kolejną monetę na sakiewce, żebym tylko jej nie sprawdzał. Jako kupiec byłem jeszcze gorszy — chciwy i zakłamany. I świetnie się bawiłem! Niestety negocjacje potrafią się ostro przedłużać, co z kolei może sprawić, że rozgrywka może zając o wiele więcej niż podane na pudełku 60 minut. Albo może być zdecydowanie krótsza, jeżeli trafimy na mocno niecierpliwych graczy.

szeryf3

Szeryf z Nottingham to świetna gra dająca mnóstwo swobody w rozgrywce i masę interakcji między graczami. Polecam każdemu, kto szuka niestandardowej gry, niepolegającej wyłącznie na losowaniu kart czy rzucaniu kostką, a która wywoła niejedną salwę śmiechu w gronie kolegów czy rodziny. Dla mnie Szeryf z Nottingham to pozycja obowiązkowa.

  • 9/10
    Oprawa - 9/10
  • 8/10
    Pomysł - 8/10
  • 9/10
    Interakcja - 9/10
  • 8/10
    Nielosowość - 8/10
  • 7/10
    Czas przygotowania - 7/10
8.2/10
Życzymy Miłego Grania!
O redaktorze

Szczęśliwy mąż, dumny ojciec i aspirujący pisarz. Za dnia przeprowadza bestialskie eksperymenty na grach, nocą pisze bestseller (tak przynajmniej sobie wmawia). Z wykształcenia filozof, z zamiłowania fantasta, z duszy buntownik. Koneser gier z treścią i klimatem, zarówno tych "bez prądu", jak i takich, co trochę go potrzebują.

Wszystkie artykuły