timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Na początku zeszłego miesiąca na platformę Netflix zawitał długo wyczekiwany finał serialu The Umbrella Academy. Po ponad dwóch latach fani wreszcie doczekali się 4 sezonu i rozwiązania serii. Pytanie tylko, czy było warto?

Po kulminacyjnej rozgrywce w Hotelu Nicość, która doprowadziła do całkowitego zresetowania osi czasu, rodzeństwo Hargreevesów rozproszyło się po świecie. Pozbawieni mocy wszyscy muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości i nauczyć się sami sobie radzić — co im się udaje z bardzo różnym skutkiem. Jednak pułapek ich niesamowitego nowego świata nie można dłużej ignorować. Ich ojciec Reginald, cały i zdrowy, wychodzi z cienia i ujawnia się jako zarządca potężnego i nikczemnego imperium biznesowego. Tajemnicze stowarzyszenie znane jako „Strażnicy” organizuje tajne spotkania, a jego członkowie wierzą, że rzeczywistość, w której żyją, jest kłamstwem i nadchodzi moment rozliczenia. Otoczona przez dziwne, spiskujące nowe siły Akademia Umbrella musi zjednoczyć się po raz ostatni — i zaryzykować zachwianiem niepewnego pokoju, dla którego wszyscy tak wiele poświęcili — aby w końcu wszystko naprawić. (Netflix)

Fabuła Finalnego sezonu — spoilery

Zaraz po wydarzeniach z finału 3. sezonu następuje przeskok w czasie o sześć lat. Możliwe, że było to spowodowane, aby 21-letni Aidan Gallagher nie musiał już grać 15/16-latka. Każdy z rodzeństwa na swój sposób próbuje ułożyć sobie życie na nowo – z różnym skutkiem.

Z każdym kolejnym odcinkiem sytuacja tylko się pogarsza. Narracja sprawia wrażenie chaotycznej, jakby twórcy stracili zapał do domknięcia historii. Wprowadzenie na siłę wątku Jennifer, który wydaje się być tam jedynie po to, by dać postaci Bena jakiś romantyczny rozwój, jest tego najlepszym przykładem.

Łapać się za głowę można było również, podczas wątku Numeru Pięć i Lili. Nie dość, że dostajemy tam dodatkowy przeskok czasu, ale także sam romans między tymi bohaterami wydaje się kompletnie irracjonalny. Trudno uwierzyć, że Lila, której relacja z Diego była budowana konsekwentnie przez dwa sezony, nagle, w ciągu zaledwie paru scen postanawia zdradzić go z jego bratem. Równie niewiarygodne jest zachowanie Numeru Pięć, który do tej pory zawsze działał zgodnie ze swoimi zasadami, a teraz niespodziewanie angażuje się w romans z żoną swojego brata. Gdy zdrada wychodzi na jaw, Numer Pięć obarcza winą Diego, co jest zupełnie niezgodne z dotychczasowym charakterem jego postaci, którą wielu fanów serialu zdążyło pokochać.

A zakończenie?

Samo zakończenie serialu okazało się dla wielu widzów ogromnym rozczarowaniem. The Umbrella Academy od początku podejmował trudne tematy, takie jak odrzucenie, uzależnienia, myśli samobójcze i wiele innych problemów psychicznych. Serial przemawiał do osób, które czuły, że nie pasują do społeczeństwa, że coś z nimi jest „nie tak”. Widzowie odnajdywali w nim przekaz, że każdy jest wartościowy i zasługuje na swoje miejsce w świecie. Niezależnie od tego, jak bardzo czuje się odmienny.

Niestety, końcówka serialu podważa ten pozytywny przekaz. Zamiast potwierdzać, że każdy z bohaterów – a co za tym idzie, każdy z widzów – ma swoje miejsce, finał sugeruje, że najlepiej byłoby, gdyby rodzeństwo nigdy nie istniało, bo to przez nich wszystko się psuje. Taki komunikat, jako ostateczna puenta całej historii, jest nie tylko zaskakujący, ale wręcz odpychający i żenujący.

Syndrom Gry O Tron?

W świecie seriali Netflixa i innych platform streamingowych można zauważyć pewien niepokojący trend: doskonałe historie często są anulowane, zanim otrzymają pełne zakończenie, podczas gdy produkcje, które już dawno powinny się zakończyć, są przeciągane w nieskończoność. Widzowie regularnie obserwują, jak ich ulubione seriale, pełne potencjału, są nagle anulowane przed zakończeniem fabuły. Jednocześnie inne seriale, które straciły swój pierwotny urok, są sztucznie przedłużane, co prowadzi do rozczarowania odbiorców.

You Either Die A Hero, Or You Live Long Enough To See Yourself Become The Villain

To prawdopodobnie był pierwszy z problemów TUA.

Dodatkowo, za kilka miesięcy, przy premierze finału Stranger Things, prawdopodobnie odczujemy wydłużający się czas oczekiwania między sezonami. Jednocześnie liczba odcinków w każdym sezonie ulega zmniejszeniu. Powoduje to, że nie tylko widzowie, ale także twórcy coraz słabiej pamiętają, co wydarzyło się w poprzednich sezonach. To w efekcie odbiera część przyjemności z oglądania.

Koniec końców, czy TUA będzie kolejną ofiarą syndromu GOT?

Czyli, czy zły (w opinii większości) finał jest w stanie przekreślić cały serial?

Wydaje mi się, że nie. Na szczęście każdy sezon można zakończyć w miarę satysfakcjonujący sposób, bez konieczności czekania na ostateczny finał. Fabuła nie została skonstruowana tak, aby prowadzić do jednego, wielkiego zakończenia (jak np. nadejście Zimy w Grze o Tron). Niemniej jednak, z pewnością wiele osób, które miały w planach obejrzenie The Umbrella Academy, mogło się zniechęcić i zdecydować na coś innego.

Podsumowanie

The Umbrella Academy niestety prawdopodobnie dołączy do grona seriali, które z czasem znikną z popkulturowej świadomości. Finał, ku wielkiemu rozczarowaniu wielu fanów, okazał się słaby i pozostawił niesmak. Mimo to, niektórzy widzowie z pewnością będą wracać do pierwszych sezonów, przypominających o potencjale, jaki serial miał na początku.

Ostatecznie, choć The Umbrella Academy mogło zawieść w finale, pierwsze sezony pozostaną dla wielu tzw. comfort show, przypominającym o chwili, gdy serial obiecywał wielkie rzeczy i przyciągał widzów swoim unikalnym urokiem.

 

Obejrzyj w serwisie Netflix!

About the Author

Studentka Filologii Angielskiej. Miłośniczka mitologii nordyckiej oraz słowiańskiej. Lubi szeroko pojętą popkulturę, a w wolnych chwilach słucha videoesejów, głównie o tematyce filmowej i serialowej.

View Articles