Przewidywany czas czytania to 4 minuty.
Kwestia reklam jest już nierozłącznie połączona z tematem prywatności użytkowników internetu. Nie ważne, czy korzystają oni z komputerów, smartfonów, czy też innych urządzeń. Wszędzie natrafimy już na ten sam schemat. Serwisy i aplikacje są w stanie monitorować naszą aktywność, na co się oczywiście zgadzamy. Następnie podsuwają nam one reklamy, które wpasowują się w zainteresowania danej osoby oraz jej konsumenckie preferencje. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie firmy starają się przesunąć granicę. Nie wystarcza im już to, do czego aktualnie są przyzwyczajeni użytkownicy. Jednym z takich podmiotów jest Apple, które zastanawia się nad dodaniem reklam do aplikacji ,,Mapy”. Niemniej, nie należy zatrzymywać się jedynie na przykładzie firmy z Cupertino. Jej zachowanie reprezentuje szerszy trend, który może być mocno niepożądany przez użytkowników sieci.
Apple i reklamy w Mapach
Zacznijmy jednak od wydarzenia, o którym mówi się w ostatnim czasie. Właściwie, to nie należy mówić jeszcze o wydarzeniu. Apple nie wprowadziło jeszcze omawianej zmiany, nie zapowiedziało jej też oficjalnie. Raport Marka Gurmana – renomowanego dziennikarza, pozwala jednak stwierdzić, iż gigant z Cupertino zastanawia się nad dodaniem reklam, do jednej z najbardziej podstawowych apek w systemie iOS.
Podobny pomysł był już w firmie omawiany. Miało to miejsce w 2022 roku. Szybko z niego jednak zrezygnowano. Możliwe, iż powodem było dbanie o prywatność oraz bezpieczeństwo użytkowników, a także zachowanie spójnego charakteru dla oprogramowania Apple. Większości osób iOS kojarzy się z minimalizmem, prostotą, pewną konsekwentną estetyką oraz… brakiem reklam. Nie widać jednak konkretnego powodu, dla którego firma miałaby akurat teraz zrezygnować z owych pobudek i próbować zmienić obecny stan rzeczy. Jedyna motywacja, jaka przychodzi na myśl, to zwiększenie przychodów, dzięki większym wpływom od reklamodawców.
Jak właściwie miałyby wyglądać reklamy w aplikacji Mapy? Pamiętajmy, że nic nie jest tu potwierdzone, a opierać możemy się wyłącznie na spekulacjach. Trudno wyobrazić sobie jednak sytuację, w której podczas kierowania pojazdem, użytkownika atakowałoby wyskakujące okno z reklamą. Mowa raczej o bardziej subtelnym sposobie podsuwania odpowiednich opcji.
Coś takiego widzieliśmy już w Mapach Google. Chodzi o promowanie konkretnych miejsc, poprzez umiejscowienie ich na samej górze listy wyszukiwania, czy też pojawianie się lokali na samej mapie. Nie brzmi to co prawda, aż tak natarczywie i nieznośnie, ale wprowadzenie tej opcji nie będzie miało dobrych konsekwencji, dla osób korzystających z map.
Główny problem, z którym musi zmierzyć się Apple
Przede wszystkim, promowanie konkretnych lokali, w ogromnym stopniu zmniejsza konkurencyjność miejsc mniejszych, nie aż tak popularnych i ogólnie rzecz biorąc tych, które nie mogą pozwolić sobie na drogą reklamę. Promowanie jedynie wielkich firm zamyka drogę do poznawania miejsc bardziej niszowych.
Pomyślmy o prostym przykładzie. Osoba, która chce skorzystać z usług gastronomicznych w czasie podróży, zacznie szukać w aplikacji wszelakich restauracji. Większą część wyników wyszukiwania będą stanowić firmy, które zdecydowały się na zapłacenie za reklamę w Mapach. Większość użytkowników nie będzie dłużej się zastanawiać, wybierając jedną z popularniejszych opcji.
Na zmianie skorzystają jedynie duże podmioty, będące w stanie przeznaczyć środki na reklamę u Apple. Dla konsumenta oznacza to ograniczony wybór oraz niewykluczoną konieczność oglądania reklam w innej formie. Sam gigant z Cupertino zyskałby za to dodatkowe fundusze.
Reklamy są problematyczne nie tylko u Apple
Niezależnie od tego, czy firma Tima Cooka zdecyduje się na wprowadzenie wspomnianych reklam, na zjawisko warto jest spojrzeć nieco szerzej. Już od dobrej chwili największe podmioty, działające w sieci, starają się zwiększyć zasięg reklam, częstotliwość ich występowania oraz to, gdzie się pojawiają.
Za dobry przykład może posłużyć YouTube. Ostatnie kilka lat funkcjonowania platformy to ciągła walka z blokerami reklam. Serwis mocno stawiał również na promowanie swojego abonamentu Premium, który pozwala oglądającym na niezakłóconą niczym rozrywkę. Również inne, popularne serwisy VOD, chcą zwiększyć kontakt użytkownika z reklamami. Na platformach powstają specjalne tańsze subskrypcje, zmuszające oglądających do spojrzenia od czasu do czasu na reklamę. Gdzieniegdzie wprowadza się to w jeszcze bardziej agresywny sposób. Nie tworzy się specjalnego, tańszego planu z reklamami, ale dodaje się je po prostu do najtańszej opcji abonamentowej. W ten sposób, zmusza się konsumentów do przejścia na droższą subskrypcję. Spora część z nich niestety pójdzie na taki układ.
Nie należy zapominać także o wszechobecnych już algorytmach, które w zatrważający sposób są w stanie ekspresowo spersonalizować reklamy pod konkretną osobę. Wystarczy, że wyszukamy dany produkt w sieci, a dosłownie tego samego dnia reklamy owej rzeczy zalewają nasz feed w dowolnym serwisie.
Czy to wszystko zaszło za daleko?
Sytuacja Apple może być o tyle ciekawa, iż pojawienie się reklam w ich Mapach, może oznaczać krok w stronę odbiegającą, od tego co prezentowała sobą firma przez wiele lat. Jak niemal zawsze w takiej sytuacji, zaczynają się pojawiać pytania. Czy uświadczymy reklam również w innych aplikacjach? Jak wyglądać będą dalsze zmiany? Wśród analityków pojawiły się plotki o możliwości wprowadzania przez giganta z Cupertino specjalnego abonamentu. Miałby on chronić przed reklamami, pojawiającymi się podczas korzystania z Map. Ta opcja nie brzmi jednak prawdopodobnie, choć nigdy nie wiadomo co zgotuje nam przyszłość.
W dzisiejszych czasach jako konsumenci, musimy coraz większą uwagę przykładać do tego, jak traktują nas wielkie firmy. Ich proces działania niemal za każdym razem jest taki sam, a opiera się na powolnym wprowadzaniu, coraz bardziej agresywnych zmian. Istotnym jest, by orientować się, kiedy granica zostaje przekroczona.


Przewidywany czas czytania to 4 minuty.

