timerPrzewidywany czas czytania to 3 minuty.

Twórcy polskich seriali lubią mieć swoje produkcje. Swojego „Don Mateo”, swoją „Pomoc domową” albo swój kryminał osadzony w klimacie przełomu XIX i XX wieku. Czasami jednak scenariusz staje się próbą kompilacją wszystkiego, co autorowi spodobało się w takowych serialach jednego rodzaju. Potem, jak opisał to kontrowersyjny reżyser nazwiskiem Lynch (przynajmniej takie odnoszę wrażenie), wrzucają swoje pomysły do pudełka, potrząsają, śmiejąc się przy tym niczym źli geniusze, by następnie wyjąć z magicznego pudełka zlepek… no właśnie, czego?

belle1

Do Belle Epoque zasiadłem z wielkim opóźnieniem (z pomocą przyszedł Player.pl) i niestety z głową nasiąknięto już krytykami na temat opowieści z małego ekranu o Krakowie, dziwnym mieście w Cesarstwie Austryjackim oraz pewnym panu, o iście awanturniczym usposobieniu, który cudownie odkrywa w sobie niesamowite zdolności dedukcji, dzięki którym zostaje doceniony nie tylko przez przyjaciela – naukowca współpracującego z policją – ale i sędziego, a nawet komisarza Krakowskiej Policji. No cudnie piknie i w ogóle pomyje hejtu niech się poleją na ten obraz. Tylko nim rzucicie kamieniami, zanim przyklaśniecie pewnemu zwierzęciu, zanim znowu powiecie, że nie znosicie polskich seriali i kina w ogóle, zadajcie sobie pytanie, drodzy widzowie… Czego wy się do jasnej ciasnej spodziewaliście?!

Że nie jest to serial mocno osadzony historycznie, a jedynie w klimacie, widać było już z plakatów. O tym samym pośrednio ostrzega nas wejściówka, której akompaniuje cover przeboju Talking Heads. Jedyne, co mnie upodło do żywego, to retrospekcja, która z wejścia prezentuje nam długowłosego Małaszyńskiego – nawet w eleganckiej kamizelce i reszcie epokowego stroju, wygląda jak lump. Potem jednak jest już lepiej. Oto lump wraca po dziesięciu latach do Krakowa już jako awanturnik i marynarz. Awanturnik okazuje się mieć łeb nie od parady, no ale tutaj już swoje powiedziałem wcześniej.

belle2

Mamy więc w Belle Epoque sporo kryminału i trochę awantur (ściąganych), trochę miłości (a jakże!), trochę nowoczesności w postaci pani kryminolog (wciśniętą bez historycznego kontekstu, bo jakoś nikt sobie nic z tego nie robi, że oto kobieta się uczy i w ogóle żadnego aj waj, aktywiści nie mają z czego się cieszyć), mamy nawet seks (iście amerykański, bo w naciągniętej bieliźnie). Zasadniczo jest na co narzekać, w większości na to na co narzeka się również w serialach zagranicznych. Jeżeli więc poszukujecie niesamowitego, historycznego, wiekopomnego polskiego serialu, to w sumie rzeczywiście narzekajcie ile wlezie na polskie kino. Jednak, jeżeli chcielibyście obejrzeć sobie Kryminalnych okraszonych historycznym klimatem przełomu XIX i XX wieku, no to siadać, oglądać, gęby w kubły i nie bulgotać.

Nasza Ocena
  • 6/10
    Kostiumy - 6/10
  • 5/10
    Muzyka - 5/10
  • 6/10
    Pomysł - 6/10
  • 5/10
    Scenariusz - 5/10
5.5/10
O redaktorze

Szczęśliwy mąż, dumny ojciec i aspirujący pisarz. Za dnia przeprowadza bestialskie eksperymenty na grach, nocą pisze bestseller (tak przynajmniej sobie wmawia). Z wykształcenia filozof, z zamiłowania fantasta, z duszy buntownik. Koneser gier z treścią i klimatem, zarówno tych "bez prądu", jak i takich, co trochę go potrzebują.

Wszystkie artykuły