timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Głośny serial Netflixa opowidający o losach nastoletniej czarownicy właśnie dobiegł końca. Według mojej – pozyskanej z Internetu – wiedzy nie zrobił na fanach dobrego, lub choćby przyzwoitego wrażenia. Jako osoba oglądająca serial “Sabrina: nastoletnia czarownica” emitowany w latach 90-tych, do którego bezpośrednie nawiązanie mogliśmy zobaczyć w czwartym sezonie produkcji mam na taki obrót sytuacji swoją – nie tak surową – opinię. Zaczynajmy!

Chilling Adventures of Sabrina – Nierówny poziom

Zacznę od tego, że oglądając remake Sabriny, cały czas miałam z tyłu głowy format sitcomu z oryginału. Patrząc na nową Sabrinę pod takim kątem, od początku łatwiej mi było znieść naiwne dialogi, niedopracowaną fabułę i niekonsekwencję zachowań bohaterów, a czasem ich niewiarygodną wręcz głupotę. Tylko przez taki pryzmat, mogłam spokojnie oglądać serial dla nastolatków. Polecam ten sposób osobom, które czepiają się niedopracowanych szczegółów – na potrzeby obejrzenia “Chilling Adventures of Sabrina” przymknijcie oko na logikę i ciąg przyczynowo-skutkowy.

Jeżeli jesteście już po seansie i nie mieliście przyjemności oglądania Sabriny z ubiegłego wieku, cóż – dobra wiadomość jest taka, że jesteście młodzi. Zła natomiast, że pewnie jesteście poirytowani, rozczarowani i oburzeni zarówno ciągnącą się w nieskończoność fabułą finałowego sezonu, bezsensownie urywanymi wątkami, nic nie wnoszącymi, zapychającymi scenami – szczególnie obyczajowymi, jak również brakiem jakiegokolwiek napięcia i wreszcie marnym zakończeniem. Nie skupiajmy się jednak wyłącznie na złych stronach. Dla równowagi wspomnę o głównej bohaterce, którą da się przecież lubić, o niezłych jak na serial dla nastolatków efektach specjalnych i kostiumach, oraz pomysł z wprowadzeniem Sabriny do alternatywnej rzeczywistości.

Chilling Adventures of Sabrina 4 – Kilka zdań o Fabule

Głównym wątkiem serii, jest pojawienie się pradawnych koszmarów. O ile za pierwszym razem pomysł zaciekawił, o tyle powtarzający się w kolejnych odcinkach schemat: Jeden koszmar – pokonanie koszmaru – kolejny koszmar, zrujnował napięcie i wyeliminował element zaskoczenia. W czwartym sezonie możemy też zauważyć szczególne skupienie się twórców na watkach niemagicznych, tudzież miłosnych. Niestety, pośpieszne tempo nie sprzyja budowaniu romantycznej relacji – w efekcie dostaliśmy niezrozumiały, zbudowany bez emocji związek Sabriny z Nickiem, który (Uwaga spoiler!) kończy się szekspirowską tragedią. Nienajlepsze wrażenie pozostawił po sobie również Blackwood, którego monologi przypominały trochę kwestie z “Mody na sukces”.

Finał opowieści o Sabrinie Spellman niestety nie angażuje, nie emocjonuje i nie porywa. Jest nudny, przewidywalny i niezrozumiały. Mimo wszystko serial jako taki, pewnie zostanie zapamiętany, a na osłodę dodam, że na pierwowzorze Sabriny wychowało się całkiem fajne pokolenie fanów fantasy! Zważywszy na to, że podczas emisji “Sabriny: nastoletniej czarownicy” musieliśmy używać znacznie więcej wyobraźni i mocno przymykać oczy na fabułę, nie ma co się obrażać na czarownicę z XXI wieku!