timerPrzewidywany czas czytania to 3 minuty.

Do filmu Assassin’s Creed podchodziłem z pewnym dystansem, ponieważ ekranizacje gier mają to do siebie, że najlepsze nie są. Oczywiście nie są też bardzo złe, zazwyczaj są one przeciętne. Jako fan serii pokładałem w tym filmie dość spore nadzieje. Czy słusznie?

Problem z ekranizacjami gier jest taki, że fabułę, którą gra tłumaczy nam przez klika lub kilkanaście godzin film musi streścić w 2, może 3 godzinach. Uważam, że jest to dość spore wyzwanie dla reżysera, ponieważ ma ograniczone pole do manewru. Jednak moim zdaniem reżyser Justin Kurzel stanął na wysokości zadania i w miarę swoich możliwości przekazał odbiorcy jak najwięcej treści w jak najmniejszym czasie.

Główną postacią jest Cal Lynch (Michael Fassbender), który jest potomkiem Aguilara (również Michael Fassbender) -zabójcy, należącego do pradawnej grupy nazywającej się Assassynami. Grupa ta przez setki lat prowadzi wojnę z templariuszami, którzy w XXI wieku skrywają się pod nazwą korporacji Abstergo. Cal podobnie jak Desmond -główny protagonista z gry, nie ma wyboru co do przynależności i od dziecka, mimo że nie jest tego świadom jest assassynem. Jego matka zostaje zamordowana przez ojca, a on musi uciekać z domu. Następnie film przenosi nas kilkanaście lat do przodu do momentu, w którym na głównym bohaterze ma być wykonana kara śmierci. Zamiast tego staje się on obiektem badań, których celem jest odnalezienie potężnego artefaktu znanego jako Jabłko Edenu, w wersji angielskiej Piece of Eden.

Abstergo stworzyło urządzenie, które nazywa się Animus. Osoba umieszczona w nim może widzieć i czuć to, co jeden z przodków i takim właśnie przodkiem dla Cala jest Aguilar. Osobą, która prowadzi badania nad artefaktem jest Sofia (Marion Cotillard), córka Rikkina (Jeremy Irons). Oboje poszukują tego przedmiotu, ponieważ jest on „lekarstwem na przemoc”. Jednak jak się okazuje w dalszej części filmu, obojgu przyświeca inny cel. Rikkin chce unicestwić bractwo assassynów uznając je za źródło przemocy a Sofia uważa, że można je wykorzystać w sposób pokojowy. Mimo że dużo osób zarzuca, iż film jest kierowany głównie do graczy to uważam, że tak nie jest. Owszem jest tam dużo smaczków skierowanych głównie do graczy takich jak np. strażnik wpadający do stogu siana lub Animus 2.0 ukryty w tym samym pokoju co mechaniczne ramię filmowej wersji Animusa. Jednak na filmie byłem ze znajomymi, którzy nie mieli wcześniej styczności z serią i w pełni zrozumieli fabułę, więc jest przystępny dla każdego. Trochę ubolewam, że film jest trochę ugrzeczniony. Co to znaczy? Że produkcja o ludziach, którzy nazywają się assassynami, co w tłumaczeniu na polski oznacza zabójców powinna być stosunkowo dość brutalna, a w tym aspekcie porównałbym ten film od ekranizacji Prince of Persia.

Mimo kilku niedociągnięć zachęcam do wybrania się do kina oczywiście głównie fanów, ponieważ z tego co mi wiadomo, film jest kanoniczny, czyli jego historia jest zgodna z historią gry i prawdopodobnie ma też powstać filmowa trylogia.

 

Obejrzyj w serwisie Netflix!

O redaktorze

Na co dzień uczeń jednak w wolnej chwili gracz oraz tancerz. Ulubiona gra oczywiście Wiedźmin 3 jednak ulubiona seria gier to Assassin's Creed. Wielki fan wszystkiego co podchodzi pod dark fantasy.

Wszystkie artykuły