timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Rumi, Mira i Zoey to gwiazdy K-popu, które — gdy akurat nie koncertują na wypełnionych po brzegi stadionach — potrafią przedzierzgnąć się w nieposkromione łowczynie demonów, zawsze gotowe ochronić fanów przed wszechobecnymi zagrożeniami nie z tego świata. Razem muszą stawić czoła największemu jak dotąd wrogowi — pełnemu nieodpartego uroku konkurencyjnemu boysbandowi, którego członkami tak naprawdę są demony.

Jako spora fanka musicali, animacji i muzycznych produkcji od studia Riot, z niecierpliwością czekałam na tę animację. Łowczynie demonów, które jednocześnie są gwiazdami K-popu? Brzmi jak wybuchowa mieszanka w zachwycającej oprawie graficznej. Zastanawiałam się, czy to w ogóle może się udać. I co? Moim zdaniem dziewczyny dały czadu!


  • Bohaterki animacji to gwiazdy K-popu i łowczynie demonów w jednym, które za pomocą muzyki próbują raz na zawsze zamknąć przejście między światem ludzi a demonów.

  • Fabuła łączy elementy musicalu i koreańskiego folkloru, który zdecydowanie przyciąganie zarówno fanów animacji, jak i kultury K-popu.

  • Wyjątkowa oprawa graficzna i chwytliwe utwory muzyczne sprawiają, że trudno oderwać wzrok (i uszy!) od ekranu. Utwory z filmu będzie się nucić na długo po jego zakończeniu.

  • Polskie tłumaczenie zasługuje na pochwałę, zwłaszcza w przypadku piosenek – mimo że nie są one zaśpiewane po polsku, napisy są pełne rymu i rytmu!


Kiedy muzyka ratuje świat – o czym opowiada animacja „K-popowe łowczynie demonów”?

Trzy przyjaciółki tworzą jeden z najpopularniejszych zespołów K-popowych, ale ich fani nie mają pojęcia, że za ich błyskotliwą karierą kryje się tajemnica: ich misją jest na zawsze odciąć świat demonów od świata ludzi — za pomocą mocy swojego głosu. Bez chwili wytchnienia wydają hit za hitem, zbliżając się coraz bardziej do upragnionego celu i chwili upragnionego spokoju.

Ale tuż przed finałem ich misji, gdy zostały im zaledwie jeden lub dwa koncerty, główna wokalistka traci siłę w głosie. Nie może już śpiewać. Jakby tego było mało, z piekielnego wymiaru przybywa nowa konkurencja — demoniczny boysband, który w błyskawicznym tempie podbija serca fanów HUNTR/X.

Od tej pory dziewczyny nie tylko muszą zmierzyć się z własnymi słabościami, ale też z bolesnym spadkiem popularności — i nowym zagrożeniem, które może zniweczyć wszystko, o co walczyły.

Choć początkowo fabuła może wydawać się prosta i przewidywalna, koreański setting, rewelacyjna oprawa graficzna i wpadające w ucho utwory, przy których trudno usiedzieć w miejscu, sprawiają, że K-popowe łowczynie demonów to bez dwóch zdań jedna z najlepszych animacji tego roku! Charyzmatyczne postacie, które od razu zyskują sympatię widza i którym kibicuje się przez cały seans, to kolejny mocny punkt tej historii. Tak naprawdę jedynym fabularnym minusem filmu jest to, że… jest po prostu za krótki! Trwa zaledwie 75 minut, a po zakończeniu aż chce się więcej.

Nawet jeśli nie jesteście fanami koreańskiej kultury czy popkultury, a animacje i musicale to nie do końca wasza bajka – warto dać tej produkcji szansę. Te niecałe 1,5 godziny pozwalają zanurzyć się w barwny, pełen energii świat, który może was naprawdę zaskoczyć.

Dubbing i wersje językowe w „K-popowe łowczynie demonów” – jak wypada polska lokalizacja?

Oprócz aktorów głosowych, do projektu zaangażowano również profesjonalnych wokalistów. Każdy idol i każda idolka mają więc dwa zestawy głosów – osobny do kwestii mówionych i osobny do partii śpiewanych. To rozwiązanie nie jest niczym nowym – również w polskim dubbingu często się z niego korzysta – ale w tym przypadku działa wyjątkowo dobrze. Piosenki, które odgrywają kluczową rolę w fabule, brzmią świetnie nawet poza animacją. Wiele osób podkreśla, że zarówno utwory HUNTR/X, jak i Saja Boys z powodzeniem mogłyby zostać wydane przez prawdziwe koreańskie zespoły.

Film doczekał się również polskiej wersji – zarówno z dubbingiem, jak i z napisami. Kwestie mówione zostały bardzo dobrze przetłumaczone i dopasowane do ruchu ust postaci, co wypada naprawdę profesjonalnie.

Najbardziej niesamowicie jednak wypadła realizacja tłumaczenia piosenek.

W każdej wersji językowej z dubbingiem zrezygnowano z lokalizacji utworów. Zdecydowano się jedynie na dodanie napisów. W polskiej wersji teksty piosenek są naprawdę dobrze przełożone. To duża zasługa tłumacza Tomasza Robaczewskiego. Tłumaczenie nie jest dosłowne, ale zachowuje rymy i melodyjność, co daje świetny efekt. Chętni mogą na spokojnie śpiewać po polsku równocześnie z postaciami na ekranie. Tak dobre tłumaczenie samych napisów piosenek, gdy nie ma potrzeby przekładu do dubbingu rzadko się zdarza, więc naprawdę, chociaż dla tego warto sobie odpalić polską wersję, bądź napisy podczas oglądania.

Kultura, emocje i sztuka – co kryje się za „K-popowymi łowczyniami demonów”?

Prace nad K-popowymi łowczyniami demonów trwały blisko dziewięć lat – i naprawdę to widać. W każdej scenie czuć ogromne zaangażowanie, serce i ciężką pracę całego zespołu. To projekt tworzony z myślą o fanach K-popu, młodych dziewczynach oraz miłośnikach dobrze zrealizowanych animacji. Wszystko zostało dopracowane – od narracji, przez wizualia, aż po symbolikę – z wyczuwalną intencją: nie tylko rozbawić czy oczarować, ale przede wszystkim opowiedzieć konkretną historię. A nie, tak jak większość produkcji ma na celu, po prostu zarobić.

Twórcy przyłożyli też dużą wagę do autentycznego przedstawienia koreańskiej kultury. Od symbolicznego tygrysa i sroki, przez inspirowane folklorem kostiumy demonicznego boysbandu Saja Boys, aż po drobiazgowo odwzorowaną współczesną popkulturę (fani szybko zaobserwowali podobieństwo HUNTR/X do innego fikcyjnego zespołu K/DA). Wszystko to tworzy spójny, głęboko osadzony w kontekście kulturowym świat.

Podsumowując

K-popowe łowczynie demonów to energetyczna, pełna pasji i stylu animacja. Świetnie łączy koreański folklor, muzykę i współczesną popkulturę w jedną spójną całość. To coś więcej niż tylko estetyczna muzyczna bajka – to historia o przyjaźni i potędze głosu. Ze szczerym naciskiem na to pierwsze.

Nawet jeśli nie jesteś fanem K-popu czy animacji, warto dać jej szansę – ta produkcja może Cię naprawdę zaskoczyć.

Trzymam kciuki, aby szybko został ogłoszony sequel (albo prequel) do tej historii. I aby powstał z taką samą pasją i zaangażowaniem co ta część.

Obejrzyj w serwisie Netflix!

About the Author

Studentka Filologii Angielskiej. Miłośniczka mitologii nordyckiej oraz słowiańskiej. Lubi szeroko pojętą popkulturę, a w wolnych chwilach słucha videoesejów, głównie o tematyce filmowej i serialowej.

View Articles