timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Jeżeli wśród czytelników znajdują miłośnicy komedii romantycznych o słabych nerwach, prosimy o pominięcie wpisu. Z góry uprzedzamy, że recenzja nie będzie należała do najmilszych, spróbujemy jednak możliwie obiektywnie przedstawić Wam film „Randki od Święta”. Zaczynajmy.

Fabuła

Fabuła „Randek od Święta” opiera się na założeniu dwójki głównych bohaterów – Sloane i Jacksona – że będą spotykać się ze sobą wyłącznie w święta i uroczystości na których z różnych względów nie wypada pojawiać się samemu. Ale po kolei. Na początku poznajemy Sloane – trzydziestoletnią singielkę, której rodzina przy każdej możliwej sposobności przypomina o tykającym zegarze. Ciężko stwierdzić czy robią to z troski, czy może po prostu lubią dokręcać jej śrubkę? Następnie poznajemy Jacksona – przystojnego blondyna z pociągającym australijskim akcentem. Jackson to stereotypowy niedojrzały emocjonalnie poszukiwacz przygód. Cieszy się powodzeniem u płci przeciwnej jednak stroni od zobowiązań. Spotyka Sloan w sklepie odzieżowym, gdzie oboje usiłują zwrócić nietrafione, świąteczne prezenty. Szybko okazuje się, że nadają na tych samych falach i zawierają wcześniej wspomniany pakt.

Stereotypy

Jak wiadomo, komedie romantyczne, to zazwyczaj scenariusze typu Ctrl+C Ctrl+V. Twórcy „Randek od Święta” nie wiedzieć czemu również skorzystali z tego schematu i wyszło jak wyszło. Mimo, że pomysł z wprowadzeniem tytułowych, niezobowiązujących randek od święta może być nieszablonowym rozwiązaniem dla komedii romantycznej, można odnieść wrażenie, że scenarzysta skupił się wyłącznie na tym wątku, całą resztę dopisując na kolanie. Postacie są bardzo infantylne – trzydziestolatka, zachowująca się jak niezbyt rozgarnięta nastolatka i inteligentny inaczej przystojniak. Serio? Bohaterowie drugoplanowi? Przerysowani do bólu. Dialogi? Tu jest gorzej niż źle. Żarty są tak naciągane, że zamiast uśmiechu wywołują ciarki na placach. Dwójka głównych bohaterów w dwóch scenach obśmiewa nawet naiwność komedii romantycznych – twórcy w ten sposób chcieli odejść od typowej formuły gatunku, wyszło jednak komicznie i żenująco. Do tego dochodzi stereotyp samotnej trzydziestki, która bez mężczyzny jest nikim.. Po prostu komedia…

 

Podsumowanie

Podsumowując, jeżeli macie blisko dwie godziny do stracenia – obejrzyjcie „Randki od Święta”. Może uda Wam się w nim znaleźć coś pozytywnego, kto wie? Pewnie szybko o nim zapomnicie, więc wielka trauma Wam nie grozi. Jeśli jednak nie przepadacie za oglądaniem po raz setny tego samego i to jeszcze w słabym wydaniu – darujcie sobie ten film. Osobiście  nie znlazłem  w nim nic, żeby go Wam polecić.

 

O redaktorze

Michał jest szefem redakcji GameBy.pl Od czasu do czasu zdarza mu się coś napisać, jednak na codzień pilnuje, aby wszystko miało ręce i nogi.

Wszystkie artykuły