timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Film Armia Złodziei miał premierę pod koniec października jest prequelem „Armii umarłych” i znalazł się w TOP 10 Netflixa wyprzedzając „Squid Game”. W roli zarówno reżysera, jak i głównego bohatera występuje tu niemiecki aktor Matthias Schweighöfer. Czy to na pewno dobre posunięcie?

Armia złodziei – Od bankowca do złodzieja

Film opowiada o wydarzeniach, które mają miejsce na krótko przed tymi z „Armii umarłych”. Skupia się on na losach Ludwiga Dietera (Matthias Schweighofer), niemieckiego bankowca, który wiedzie dość zwyczajne życie, jednak ma on dość osobliwy talent do otwierania sejfów. Świat zaczynają opanowywać zombie, a relacje z USA docierają do Europy. W tym czasie przebiegła Gwendoline (Nathalie Emmanuel) postanawia stworzyć grupę, która pomoże jej okraść kilka sejfów. Oprócz niej do gangu należą: jej kochanek Brad (Stuart Martin), hakerka Korina (Ruby O. Fee) i kierowca Rolph (Guz Khan). Oczywiście nie mogłoby się obejść bez wroga, który depcze im po piętach. W tej roli Delacroix (Jonathan Cohen) z Interpolu.


Armia złodziei – Heist movie, które nie trzyma w napięciu

Produkcja należy do gatunku, tzw. heist movie, czyli filmów, gdzie oglądamy grupę ludzi próbujących coś wykraść. Filmy te zazwyczaj cechują zwroty akcji, wielowątkowość i trzymanie w napięciu. Niestety właśnie tego napięcia w „Armii złodziei” brakuje…
Pod względem wizualnym jest naprawdę zjawiskowo. Kadry malowniczych Czech, Austrii i Niemiec, a do tego dynamiczne sceny pościgów czy walk, naprawdę robią wrażenie. Dziwić może trochę fakt, że film nie jest reżyserowany przez Zacka Syndera, twórcę „Armii umarłych”. Reżyser „Armii złodziei”, Matthias Schweighöfer, to ceniony niemiecki aktor, jednak na polu reżyserskim tak wielu dokonań nie ma. Być może film powstał zbyt szybko, bo od premiery poprzedniej części minęło raptem kilka miesięcy.

Armia złodziei – Garść akcji i rozrywki

„Armia złodziei” to z pewnością nie jest zły film. Jak najbardziej możecie go obejrzeć podczas wieczornego seansu na kanapie, jednak ma on swoje wady. Nie jest to raczej produkcja, która zapadnie Wam w pamięć na długo.

O redaktorze

Na co dzień studentka. Od dziecka ogromna fanka polskich filmów i seriali, zwłaszcza tych starszych od niej. Miłośniczka podcastów, poruszających reportaży i kotów.

Wszystkie artykuły