timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Pod koniec lipca światło dziennie ujrzała nowa polska produkcja Netflixa. Film Daniela Markowicza o zawodniku MMA nie zbiera jednak pozytywnych recenzji. Sprawdźmy dlaczego ” Bartkowiak” cieszy się tak złą sławą..

Bartkowiak – Doborowa obsada

W tytułowego Bartkowiaka wciela się Józef Pawłowski, który po tym jak zostaje zdyskwalifikowany za doping, postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie. Po wypadku brata (w tej roli Antoni Pawlicki), główny bohater przejmuje jego klub nocny i wraz ze swoją dziewczyną (Zofia Domalik), które jest jednocześnie córką jego trenera, pragnie rozwikłać tajemnicę z przeszłości.

Większość obsady filmu  „Bartkowiak” to cenieni aktorzy, tacy jak Janusz Chabior, Bartłomiej Topa czy Danuta Stenka. W dość ciekawą rolę wciela się też Rafał Zawierucha, któremu zapleciono warkoczyki, domalowano kilka tatuaży i przebrano w dres, aby był… raperem. Niestety znane twarze nie sprawiają, że angażujemy się w tę opowieść, a wątek rapera jest dość karykaturalny.

Bartkowiak – Trochę jak u Vegi

Oprócz kilku brutalnych scen, które spokojnie mogłyby znaleźć się w filmie Patryka Vegi, mamy momentami dość ciekawą muzykę. Sceny walk i potyczek między bohaterami również są dobrze sfilmowane. Reżyser Daniel Markowicz ma na swoim koncie już debiut kinowy w postaci „Diablo. Wyścig o wszystko” i ewidentnie lubuje się w filmach akcji. Tam był jednak współreżyserem, a tutaj reżyseruje sam.Fani amerykańskich produkcji z pewnością odnajdą tu typowe dla filmów zza oceanu tropy. W obu tych produkcjach dostrzeżemy inspiracje zachodem, jednak czy wszystko da się przenieść na nasz polski grunt…

 

Pytania bez odpowiedzi

“Bartkowiak”  oprócz luk w fabule, pozostawia nam wiele pytań, na które zakończenie nie udziela odpowiedzi. Gdyby produkcja pojawiła się w kinach, mogłaby mieć problem z przyciągnięciem widowni przez tytuł, który w zasadzie niewiele nam mówi. Jeśli natknęlibyście się przypadkiem na ten film na platformie streamingowej, to Netflix ma w swojej ofercie sporo propozycji bardziej trzymających w napięciu.
Jeśli czekacie na kolejne polskie produkcje na Netflixie, to już jesienią zobaczymy film „Hiacynt”. Oprócz niego, jeszcze w tym roku czekamy na drugą część „W lesie dziś nie zaśnie nikt”. Natomiast już 25 sierpnia swoją premierę będzie miał 6-odcinkowy serial dla młodzieży „Otwórz oczy”. Trzymajmy kciuki za te produkcje i miejmy nadzieję, że pozytywnie nas zaskoczą!

O redaktorze

Na co dzień studentka. Od dziecka ogromna fanka polskich filmów i seriali, zwłaszcza tych starszych od niej. Miłośniczka podcastów, poruszających reportaży i kotów.

Wszystkie artykuły