timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Od 6 grudnia na Netflixie możemy oglądać pierwszy, świąteczny film familijny rodzimej produkcji pod tytułem “Dawid i Elfy” . To odskocznia od typowych komedii romantycznych, która może znaleźć fanów w każdym wieku. Wymarzona obsada sprawia, że nie możecie przejść obok tego filmu obojętnie!

„W Warszawie nawet śnieg nie pada…”

Tytułowy Dawid (Cyprian Grabowski) to chłopiec od dzieciństwa wierzący w legendę o świętym Mikołaju oraz jego elfach. Pomógł mu w tym jego tata (Michał Czernecki), który dla swojej żony, a mamy Dawida (Anna Smołowik) jest jak drugie dziecko. Rodzinę czeka wyprowadzka z gór do stolicy. W tym samym czasie poznajemy też Mikołaja (Cezary Żak) i jego panią Mikołajową (Monika Krzywkowska) oraz Elfa Alberta (Jakub Zając). Ten ostatni mimo pomocy Mikołajowi w sprawianiu radości i obdarowywaniu ludzi prezentami, chciałby na żywo przekonać się o ludzkiej serdeczności. Mimo ostrzeżeń swojego szefa, Mikołaja, Albert przenosi się na Ziemię i w Parku Krasińskich poznaje Dawida.

Dawid i Elfy – Idealnie dobrani aktorzy

Obsada „Dawida i Elfów” jest naprawdę idealnie dobrana. W roli poczciwego, ale jednak zrzędliwego staruszka z siwą brodą, w grubych skarpetach, Cezary Żak odnalazł się genialnie. Ze swoją żoną, Panią Mikołajową tworzą równie zgraną parę jak i rodzice Dawida. Myślę jednak, że główną gwiazdą filmu jest Jakub Zając wcielający się w Elfa Alberta. Młody aktor z roku na rok prezentuje nam coraz to nowe wcielenia i we wszystkich wypada bardzo dobrze. W roli drugiego elfa musimy docenić także Piotra Roguckiego, któremu w kiczowatym, ale jednak uroczym świątecznym stroju bardzo do twarzy. Oprócz kostiumów i rekwizytów, wnętrza w fabryce świętego Mikołaja prezentują się bajecznie. Widać dbałość o najmniejsze detale, które jednak w filmach tego typu tworzą klimat i nastrój.

Dawid i Elfy – W oczekiwaniu na święta…

Dzisiejsza propozycja to film idealny do obejrzenia całą rodziną w jeden z przedświątecznych wieczorów, jak i na same święta. Jeśli poszukujecie propozycji innych niż „Kevin sam w domu”, to jakiś czas temu mogliście już przeczytać o „Chłopcu zwanym gwiazdką”. Na Netflixie do świąt znajdziecie jeszcze kilka nowych propozycji, jednak myślę, że tej naszej polskiej, pierwszej, tak wyjątkowej produkcji, również warto dać szansę. Wiele osób już pozytywnie się zaskoczyło, więc może i Wy będziecie jednymi z nich.
Oczywiście jest to świąteczna produkcja, więc nieobce jej typowe dla nich schematy, jednak w obliczu kilku przeciętnych polskich premier na Netflixie w tym roku, ta jest naprawdę niezła!

Obejrzyj w serwisie Netflix!

O redaktorze

Na co dzień studentka. Od dziecka ogromna fanka polskich filmów i seriali, zwłaszcza tych starszych od niej. Miłośniczka podcastów, poruszających reportaży i kotów.

Wszystkie artykuły