timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

„Hiacynt” to wyprodukowana dla Netflixa, polska produkcja w reżyserii Piotra Domalewskiego z akcją osadzoną w latach 80-tych. Pojawiła się na platformie 13 października i jest o niebo lepsza od innych polskich filmów, które miały premierę na Netflixie w tym roku. Przekonajcie się sami dlaczego warto obejrzeć ten film!

Hiacynt – tropiciele gejów z milicji

Głównym bohaterem filmu jest młody milicjant Robert. W jego rolę wciela się Tomasz Ziętek, który z wąsami wygląda dość poważnie i pokazuje, że jest stworzony nie tylko do grania roli zbuntowanych chłopców. Ma on narzeczoną, Halinkę (Ada Chlebicka), z którą planują ślub. Tytułowy „Hiacynt” to kryptonim akcji w ramach, której w latach 1985-1987 milicja tropiła homoseksualistów i zakładała im tzw. różowe teczki. Milicjanci badają sprawę seryjnego mordercy gejów. Podczas zasadzki, Robert poznaje Arka (Hubert Miłkowski), do którego postanawia się zbliżyć i wykorzystać jako informatora. Hubert to początkujący aktor, mający zaledwie 22 lata, a wcale nie odbiegający talentem od bardziej doświadczonych aktorów.
W filmie Piotra Domalewskiego, odpowiedzialnego m.in. za Sexify, który mogliśmy oglądać w tym roku na Netflixie, pojawia się cała plejada gwiazd. W roli kolegi z pracy Roberta, Tomasz Schuchardt, komendanta gra Mirosław Zbrojewicz, na chwilę pojawia się też Piotr Trojan. W roli kolegów Arka występuje dwóch ciekawych bohaterów: Tadek (Tomasz Włosok) oraz Maciek (Sebastian Stankiewicz).

Hiacynt – klimat tamtych lat

Film w bardzo żywy sposób oddaje klimat lat 80-tych. Zaczynając od scenografii, milicyjnych nys, aż po piosenki z tamtych lat w zaaranżowanych na nowo wersjach. Chociaż produkcja jest określana jako kryminał, to łączy w sobie cechy filmu sensacyjnego i thrillera. Może sama akcja nie jest nie wiadomo jak szybka, jednak przyśpiesza w momencie, kiedy nie do końca się tego spodziewamy.
Bardzo dobrze czujemy wilgotny, nocny klimat miasta. Ciemne zaułki, miejsca, w których spotykają się mężczyźni, jak i mieszkanie w bloku z typową meblościanką, gdzie Robert imprezuje z Arkiem. To wszystko sprawia, że odczuwamy wolność bohatera i jednocześnie czujemy mroczny klimat filmu.

Hiacynt – dobre produkcje pojawiają się pod koniec roku

W tym roku widzieliśmy całkiem dobre polskie seriale wyprodukowane dla Netflixa. Trochę gorzej było z filmami, ponieważ „Miłość do kwadratu”, „Prime time” czy „Bartkowiak” były dość przeciętne, żeby nie powiedzieć słabe. „Hiacynt” zdecydowanie przełamuję tę złą passę. Myślę, że nie będziecie mieli poczucia straconego czasu po obejrzeniu tego filmu, tym bardziej, że jest bardziej aktualny, niż może się wydawać.

Obejrzyj w serwisie Netflix!

O redaktorze

Na co dzień studentka. Od dziecka ogromna fanka polskich filmów i seriali, zwłaszcza tych starszych od niej. Miłośniczka podcastów, poruszających reportaży i kotów.

Wszystkie artykuły