timer
Przewidywany czas czytania to 2 minuty.

W szkole nas uczono o bardzo prostym obiegu wody w przyrodzie. W świecie dorosłym poznajemy znacznie bardziej skomplikowany obieg pieniądza. Pieniądze dostajemy w wyniku pracy, sprzedaży czy wygranej w konkursie, loterii, czy w wyniku spadku. Co z tego jak to, co otrzymamy idzie w zakup, podatki, rachunki i opłaty te bardziej potrzebne i te mniej (tak zwane zachcianki). Tym razem pod lupę wezmę grę twórców Monopoly, która nie zrobi z nas milionerów bogatych w miasta domy i hotele, ale nasze bogactwo zależy od dobrego zarządzania budżetem. Zagrajmy w Payday wydawnictwa Hasbro.

Payday — Skrót zasad

Przy przygotowaniu gry ustalamy kto gra, jakim pionkiem i ile miesięcy toczy się gra. Każdy z graczy na start otrzymuje 800 dolarów oraz darmową okazję. Przygotowanie to także rozdzielenie kart na wszystkie okazje oraz dodanie do puli 1000 dolarów. Cel gry? Zostać najbogatszym po ustalonej ilości miesięcy.

Grę rozpoczyna najmłodszy gracz i decyduje czy rzuca kostką, czy jednak dopłaca 100 dolców do puli i kupi sobie rzut dodatkową kostką Payday. Po rzucie kostką poruszamy się o wskazaną ilość pól i wypełniamy polecenie z pola. Uwaga! Wyrzucenie 6 powoduje wygranie puli Jackpot!

Co nas czeka na planszy?

Okazja, którą można kupić za wskazaną cenę, bądź oddać do licytacji, wtedy cena zakupu jest ceną minimalną. Kto da najwięcej, dostaje okazję. Uwaga! Są okazje, które od razu zmuszają do licytacji od razu.

Sprzedaż — Na tych polach jedną ze swoich kart możemy sprzedać za wskazaną cenę i pobrać z banku odpowiednią sumkę. Uwaga, cena sprzedaży może się zmienić przez karty nadwyżkowe, jak też rywale mogą zmniejszyć cenę sprzedaży przy pomocy kart krachu.

Poczta — Te pola dostarczają rachunki, które trzeba zapłacić na koniec miesiąca, Można też zakupić ubezpieczenia, które chronią przed zakupem rachunków odpowiedniego typu, jak też zakupić nadwyżki, które podbiją wartość sprzedanej okazji.

Wydarzenie — Kto trafi na pole z wydarzeniem bierze kartę i wypełnia polecenie. Najczęściej są to karty, które zmuszają rywala do opłat. Są karty krach, które można zachować i kiedy rywal sprzedaje okazje podrzucamy mu taką kartę i wartość takiej okazji spada. Są też blokady, które mogą zniwelować działanie niekorzystnej karty.

Loteria — ponad 1000 dolców do wygrania podbite wejściowym 100 dolarów od każdego uczestnika, który chce wziąć udział w grze. Kto składa zakład typuje który numer wypadnie na kości numerycznej. Kto trafi, wygrywa wszystko. Jeśli nie trafi nikt, loteria trwa nadal, lecz uczestniczyć w niej mogą gracze, którzy podbiją pulę podwójnym zakładem.

Wyprzedaż garażowa — Tu okazja kosztuje 100 dolców pomnożone przez ilość oczek.

Oszczędności — kto zatrzyma się na tym polu zmusza pozostałych do cofnięcia się o jedno pole i wykonania wskazanego na tym polu zadania.

Urodziny – 100 dolców w prezencie od poszczególnych graczy.

Payday — najważniejsze pole, które kończy miesiąc. Dostajemy wypłatę w wysokości 800 dolców, opłacamy wszystkie rachunki a jeśli zaciągnęliśmy pożyczkę jesteśmy zmuszeni opłacić minimum 10%. Jeśli to nie jest ostatni miesiąc wracamy na start, a kiedy kończymy grę zdejmujemy pionek i czekamy na koniec gry pozostałych graczy.

Napisałem o kostce Payday, której rzut kosztuje 100 dolców, ale daje możliwość pobrania okazji, sprzedaży, dodania do swojego rzutu do trzech oczek czy przerzutu kostki numerycznej.

Wspominałem o pożyczce. Żeby zabezpieczyć się przed bankructwem, możemy sobie u bankiera zapisać w kajeciku pożyczkę. Ważne, by z końcem miesiąca część tej pożyczki spłacić. Grę koń czymy kiedy każdy z graczy skończy cykl gry złożony z ustalonej ilości miesięcy i wygrywa najbogatszy w kasę.

Payday – Ocena

Co do estetyki, to mamy wszystko, z czego hasbro słynie. Dobra plastikowa wypraska i całkiem miła dla oka szata graficzna zarówno okładki jak i planszy i innych materiałów. Instrukcja pełna ilustracji wielkości ulotki. Jest dobrze. Świetny pomysł z planszą w kształcie kalendarza

Payday jest grą twórcy Monopoly, czyli gry, której się albo kocha, albo nienawidzi. Czy Payday naprawił cokolwiek z gry Monopoly? Porównywać Monopoly do Payday, to porównywać TVP z TVN. Niby telewizje o podobnej opinii, ale zupełnie inna. W monopoly bawimy się w urbanistycznych magnatów miast, domów i hoteli. Payday zniża nasze loty do domowego budżetu.

Niby inna tematyka, inne zasady, ale mechanika podobna. Czasem mi się wydaje, że gram w to samo, tylko zamiast ronda, kalendarz a zamiast szybkiej kostki kostka Payday. Kolejna gra, w której liczy się cel szybkiego, bądź mądrego wzbogacenia się podana w casualowej prostej grze, gdzie każdą okazję trzeba wykorzystywać. Zaletą mogą być banalne zasady i prosty układ rozgrywki, gdzie rzucasz kostką, poruszasz się pionkiem i wypełniasz zadanie. Wadą, ta wszechobecna losowość, której jesteś zakładnikiem i nie masz zbytnio pola do podjęcia decyzji. Szanse na decyzje są, ale niestety to los dyktuje większość zasad.

Krótko mówiąc, mam świadomość, że w swojej tutejszej karierze recenzenta i animatora gier planszowych w lokalnym klubie, z którego pożyczyłem ten tytuł widziałem lepsze gry ekonomiczne, ale pamiętajmy o jednym. Hasbro słynie z zabawek i gier familijnych dla każdego. Druga rzecz, to odświeżenie tytułu z 1976 roku i wiemy, jakie były wtedy gry. Mogę na tą grę zarzekać, ale nie chce mi się po niej jeździć. Ciesze się, że ona powstała, ale mojego serca nie podbiła zbytnio.

Na Koniec

Payday, z budżetu domowego zrobi niezłą zabawę, która przypomni wam czasem Monopoly, a czasem poczujecie, że ta gra ma w sobie coś. To familijny, dość losowy tytuł o prostych zasadach i klimacie, gdzie możecie przez chwilę poczuć dotyk papierowych, wirtualnych pieniędzy. Czy polecam? Mogę polecić, ale ciesze się, że ja ten tytuł pożyczyłem, a nie kupiłem. Mojego serca nie podbił.

Życzymy Miłego Grania!
O redaktorze

Miłośnik gier planszowych, który czasami zmienia się w animatora, czasami w recenzenta, a od niedawna pokazuje swoje Jokerowe oblicze.

Wszystkie artykuły