timer
Przewidywany czas czytania to 2 minuty.

Też macie w życiu taki okres, gdzie czujecie, że Pandora od samego rana testuje na was najnowszy model swojej puszki? Wstajecie spóźnieni do pracy, solicie poranną kawkę, a podróż jest pełna niespodzianek tych nieprzyjemnych. Zepsuty samochód, tramwaj w opóźnieniu. Wracacie z pracy i oprócz zasłużonego odpoczynku dostajecie magicznych zdolności gdzie wszystko, co dotkniecie, zamieniacie w biznes dla serwisów naprawczych. Planujecie urlop? To pani pogodynka was poinformuje, ze was odpoczynek będzie w realiach burz i zimna. Macie czasami takie dni? Czas nieszczęścia wyśmiać i ocenić. Zagrajmy w „Shit Happens” wydawnictwa Goliath.

Shit happens - GameBy.pl

Shit Happens — Skrót zasad

Gracze na start otrzymują po 3 karty, z których robią podstawę swojego gównometru, szeregując wydarzenia na nich opisane w kolejności rosnącej. Cel gry? Rozszerzyć gównometr do 10 kart. Zasady są podobne do takich gier jak Timeline, czy Wtedy kiedy. Tylko tu nie wiedza się liczy a wasza intuicja czy wrażliwość.

Shit happens - GameBy.pl

Każda karta ma opis nieszczęśliwego wydarzenia, odpowiednią do niej ilustrację i wskaźnik rozpaczy w skali od 0 do 100. Losowo wybrany gracz wyciąga z talii kartę, czyta najbliższemu rywalowi tekst i pokazuje ją innym graczom, zasłaniając wskaźnik rozpaczy. Wywołany do odpowiedzi analizując swój gównometr musi odgadnąć jakie dane  nieszczęście ma wskaźnik rozpaczy. Nie musi podawać dokładnego wyniku, lecz przedział, w jakim ta mniejsza czy większa tragedia się znajduje. Jeśli wskaże dobrze, karta jest umieszczana na gównometrze. Zbliża to gracza do zwycięstwa o jeden krok, lecz utrudnia mu dalszą rozgrywkę. W kolejnych turach będzie miał więcej przedziałów do wyboru. Jeżeli natomiast odpowie źle, karta przechodzi na kolejnego z uczestników i on ma szanse ją zdobyć na tych samych zasadach. W sytuacji, gdzie nikt nie wskaże odpowiedniego przedziału, karta jest własnością pokazującego i może ją umieścić na własnej osi nieszczęść.

Wygrywa ten, który jako pierwszy stworzy gównometr mający 10 kart.

Shit Happens – Ocena

Pomówmy o wyglądzie. Jest bardzo dobrze. Przykuwa wzrok i potrafi narobić klimatu czarnej komedii swoimi technicznymi, mrocznymi grafikami, które czasem przerażają, a czasami są zabawne. Co do jakości, to jestem zaskoczony grubymi i wytrzymałymi kartami. Instrukcja krótka z dobrze napisanym tekstem, dobrymi przykładami i naprawdę małej wielkości. Po prostu zwykła ulotka.

Zabawę w Shit Happens mogę ocenić na jedną z dziwniejszych. Mamy tutaj prostą do wytłumaczenia i rozegrania grę karcianą, która ma swój szybki przebieg i dość krótki czas oczekiwania na własną kolej. Nasza tura to chwila pomyślunku, decyzja i sprawdzenie, czy nasza odpowiedź jest poprawna, czy błędna. Technicznie jest super, mało oryginalnie, ale super.

Shit happens - GameBy.pl

Zajmijmy się tematyką, czy pomysłem, który jest kontrowersyjny, szalony i z lekka niesprawiedliwy. W pierwszych rozgrywkach pomysł na grę pokochałem, bo wielokrotnie mnie szokowały pomysły na nieszczęścia,  jakie wpadły do głowy twórcom i to jak „eksperci” ocenili ich rozpacz. Kontrowersyjny, gdyż pełny niepoprawnych kart odnoszących się do spraw, które nie powinny być obiektem żartów, a są zabawą w tej imprezówce. Dlatego zalecane jest, by grały w ten tytuł osoby z naprawdę dużym dystansem do wszystkiego, a na pewno niech to będą osoby pełnoletnie.

Jest z lekka niesprawiedliwie.

Napisałem o lekkiej niesprawiedliwości. Twórcy gry chcą, byśmy dane wydarzenie ocenili, odpowiadając na pytanie „Jak dane wydarzenie by nas zabolało?”. No właśnie! Niby mamy ocenić pecha na podstawie siebie, a i tak musimy się opierać na „Ankietowanych z Familiady”. O co mi chodzi? Oceny ekspertów, często nie pokrywały się z ocenami naszej wrażliwości. Problem w tym, że każdy z nas ma inną skorupę i inaczej oceniamy pecha. Dla dziewczyny utrata wszystkich włosów jest większą rozpaczą niż dla chłopaka. Dojrzali dorośli są na pecha tak zaimpregnowani, że dla nich to codzienność. Młodsi są większymi wrażliwcami i panikarzami. Chce powiedzieć, że co człowiek, to inna ocena dramatów. Jedni by umieszczali wszystkie karty jak najbliżej setki, a inni swoja rozpacz nawet w największym dramacie oceniliby na max. 20. Tu jest ten jeden minus, który ten tytuł psuje.

Niektórzy też się skarżą na żenadę. Ten tytuł wywołuję żenadę, ale przyznam, że grałem w bardziej żenujące tytuły, więc jeden taki tytuł w te czy tamte, już nie robi na mnie wrażenia. Mógłbym się poużalać nad swoim życiem bardziej żenującym niż ta gra, ale dam sobie na luz. Ja na żenadę jestem tak zaimpregnowany, że spokojnie możecie ze mną zagrać w cokolwiek i tak się będę dobrze bawić. 🙂

Na koniec

Jeżeli szukacie nietypowych w pomyśle i w tematyce gier imprezowych, to Shit Happens powinno wam się spodobać. Oceńcie swoje nieszczęścia gównometrem i zaufajcie swojej intuicji, która wam wystarczy, by wygrać w tej pełnej zaskoczeń szoku i wielokrotnie wspominanej tu żenady. Czas zobaczyć, że nieszczęścia są g. warte.

Życzymy Miłego Grania!
O redaktorze

Miłośnik gier planszowych, który czasami zmienia się w animatora, czasami w recenzenta, a od niedawna pokazuje swoje Jokerowe oblicze.

Wszystkie artykuły