timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Myślę, że większości osób nie muszę przedstawiać czym jest Arcane. Wiem jednak, że jakaś cześć osób zajrzy do recenzji po to by zadecydować czy sami chcą ją obejrzeć, więc postaram się wam po krótce nakreślić czym jest ta seria, a zarazem ocenić co sądzę już o skończonym produkcie. A zatem nie przedłużając, Arcane jest animowaną serią wychodzącą na Netflix’ie. Za produkcję odpowiedzialne jest Riot Games, które jest twórcą sieciowej gry komputerowej „League of Legends” i to właśnie w uniwersum tej gry odbywa się przedstawiona nam w serialu historia. Samo Arcane dzięki wielkiej otoczce graczy zdołało zdetronizować „Squid Games” w światowym rankingu TOP Netflixa. Zaznaczę, że pisząc recenzje serię obejrzałem dwa razy, z czego raz samemu. Jestem również graczem “Ligi Legend” od około sześciu lat i uważam, że znam uniwersum delikatnie lepiej niż przeciętny gracz.

Kilka słów  o fabule

Tak więc, jak już wcześniej wspomniałem cała akcja dzieje się w Uniwersum League of Legends a dokładniej w mieście, w zasadzie to miastach – bogatym i pełnym splendoru Piltover, a także biednym i obskurnym Zaun. Nie wątpliwie ogromną zaletą całej serii jest fakt, że by cieszyć się historią niepotrzebna jest żadna wiedza odnośnie wydarzeń ani postaci z gry. Poznajemy tam dwie siostry Violet i Powder, to właśnie wokół nich rozgrywać się będzie większość fabuły. Nie jest to jednak jedyny wątek jak ma do zaprezentowania Arcane. W grę będą tu wchodzić również wątki polityczne czy moralne. Przedstawione wydarzenia w serii biegną dwutorowo, niektóre będą przedstawione z perspektyw postaci z Zaun a inne postaci z Piltover. W to wszystko wmieszane zostają relację nie tylko między miastami, ale również wewnętrzne problemy obu z nich. Bieda, nędza, brud, choroby i przestępstwa rodem z trzynastej dzielnicy w Zaun czy też postęp techniczny i walka o władzę w Piltover.

Arcane – Riot Games nie zawodzi

Osoby, które wcześniej nie miały styczności z Riot Games mogą nie wiedzieć jak wspaniałą robotę wykonują zespoły odpowiedzialne za wszelkiego rodzaju oprawę techniczną. Wiele kanałów na youtube zajmuje się reakcjami na trailery i inne rodzaju projekty wypuszczane przez Riot. I w tym przypadku twórcy dali niezapomniany popis. Niesamowicie dobrane zimne barwy mieszające się z iluminacjami, jasnym światłami podkreślającymi obskurność i niepewność jakie wzbudzają dzielnice Zaun czy jasne i ciepłe barwy oplatające Piltover zawsze skąpane w promieniach słońca. Detale, atmosfera, różnorodne postacie, przepych na ekranie w każdym możliwym momencie. To co mnie osobiście najbardziej imponuję to wspaniała praca ujęć i kadry dobierane by uzyskać odpowiedne emocje.

Warto również wspomnieć o wspaniałej mimice twarzy postaci. Nie jestem pewien czy firma postawiła tu na technologię CGI, która pozwała im przenieść prawdziwe twarze na ekran i je zaanimować czy też jest to w zwyczajnie perełka już w i tak genialnej pracy grafików i animatorów. Muzyka, czego można było się spodziewać, również na najwyższym poziomie.

Za opening odpowiedzialne jest znane wszystkim Imagine Dragons natomiast w samym serialu możemy usłyszeć również kilka innych utworów jak chociażby „Our Love” Curtisa Hardinga. Często w tle towarzyszy nam cudowny dźwięk skrzypiec, a muzyka idealnie współgra z obecnymi na ekranie wydarzeniami. Dla większości osób najbardziej rzucać się w oczy może natomiast styl animacji efektów takich jak wybuchy, cięcia, dym i tym podobne, które, mimo iż cały serial jest w 3D, są przedstawione w 2D. Nie uważam tego oczywiście za wadę, szczególnie biorąc pod uwagę oryginalny, krzykliwy kolorami, styl w jakim lubują się animatorzy Riot Games.

Arcane – Fabuła prowadzona rewelacyjnie, ale czy zgodna z uniwersum?

Osobiście uważam, że fabuła jest poprowadzona w bardzo dobry sposób. Akt 1 przybliża nam główne postacie i poznajemy ich motywacje. Między aktem pierwszym i drugim następuje „timeskip” po czym w akcie 2 znowu możemy zobaczyć znane nam już postacie a także to jak na przestrzeni lat zmieniły się ich motywacje i cele. Akt 3 natomiast zamyka w pewnym sensie wątek sióstr. Pacing całej fabuły jest idealny, nie ma praktycznie momentów, na których można się nudzić. Cały czas jesteśmy zrzucani w wir wydarzeń, ale wciąż pozostaje łatwa do śledzenia i zrozumienia. W ten sposób nie przeoczamy ważnych momentów i nie czujemy się zmęczeni oglądaniem. Kulminacyjny moment jest dobrze przygotowany, zwroty akcji nie zawsze są oczywiste i w zasadzie do samego końca nie wiemy jak dokładnie postąpią bohaterzy. Z technicznej strony nie ma się więc do czego przyczepić.

Różne opinie można mieć natomiast względem przedstawienia postaci. Mówię tu o osobach, które przeczytały opowiadania związane z postaciami. Naukowiec, który pomaga głównemu antagoniście serii, a zatem Singed, jest jedną z postaci ligi legend. Jest on ogólnie zepchnięty na boczny tor podczas gdy w uniwersum wiele postaci jest z nim w jakiś sposób powiązane. W swojej historii przedstawiony jest on jako profesor na akademii w Piltover, o czym nie ma nawet w zmianki w samym serialu. Dodatkowo jedna z głównych postaci Jayce, który według lore powinien być samolubny i całkowicie skupiony na swoich wynalazkach, jest jednak przedstawiony w zupełnie inny sposób. Jest w stanie porzucić swoje badania dla bezpieczeństwa ogółu. Nie uważam, że wpływa to negatywnie na odbiór całej serii, ale może spowodować pewien konflikt w osobach, które czytały poszczególne opowiadania. W kolejnej części artykułu pojawią się poważne spojlery!

Tak właśnie powinien wyglądać punkt kulminacyjny!

Jeśli chcemy powiedzieć cokolwiek o mocny punktach serialu to trzeba wspomnieć, że cały odcinek 9 jest tak naprawdę idealny. Scenografia, klimat, muzyka oglądając cały czas siedzimy w napięciu, niepewności, nie wiemy, jak potoczy się dalej historia. Wspaniale ukazana psychiczna niestabilność Jinx, rewelacyjny voice acting połączony z niesamowicie ukazanymi ekspresjami twarzy postaci, cały setup związany z „rodzinną kolacją” przysłowiowa śmierć, ten jakże istotny wybór, Jinx lub Powder.

To wszystko pomijając już fakt, że w tym odcinku dostajemy również najlepszą walkę jaką dostaliśmy przez ostatnie 3 tygodnie. Wszystkie postacie przechodzą fundamentalne zmiany, podejmują decyzje, które mają kształtować ich potencjalne cele i motywacje w następnym sezonie, poprostu idealne zwieńczenie wydarzeń przedstawionych w pierwszym sezonie. Wszystko to ukazane w wręcz poetycki sposób, Ogrom symboliki, która czasem wyrażają więcej niż tysiąc słów… Sam odcinek 9 to definitywne 10/10 i myślę, że wzbudzi takie same emocje niezależnie od tego czy znało się fakt jak potoczy się historia sióstr.

Arcane – Na koniec

Całą serię oceniłbym na 8,5/10, wizualnie perełka, muzyka mocno nie odstaje, postacie rewelacyjne, ale może ze względu na to, że wiedziałem, jak się potoczy nie jestem w stanie wykrzesać więcej. Chociaż gdybym brał pod uwagę sam akt 3 wydaje mi się, że zasługuje on co najmniej na 9/10 i to nie tylko za sprawą 9 odcinka. Podsumowując, uważam, że Arcane jest naprawdę dobrą serią zasługującą na uwagę nie tylko graczy, ale także i osób po prostu szukających fajnego serialu na wieczór. Tak więc, jeśli nie przeszkadzają ci animowane serie gorąco polecam każdemu kto znajdzie czas! Warto jednak nie zostawiać tego długo na później gdyż Riot już oficjalnie potwierdził tworzenie drugiego sezonu. Pozdrawiam PK!

 

Obejrzyj w serwisie Netflix!

O redaktorze

Zapaleniec dobrej fabuły – książki, filmy, gry. Uwielbiam podróże i historię. Amator YouTuber, prezenter Prawdziwej Historii.

Wszystkie artykuły