timerPrzewidywany czas czytania to 5 minut.

W końcu znalazłem gościa do kolejnej Wilczej Gadki. Tym razem jest to blogerka, na którą natknąłem się w pewnej grupie planszówkowej. Ta ów blogerka pochwaliła się autorską recenzją gry TOP Kitchen. Najpierw zobaczyłem recenzje, następnie skusiłem się zobaczyć pozostałe blogowe artykuły i szczerze wam powiem, że nie żałuję czasu spędzonego na blogu Unspeakable Kitchen, ponieważ TU WIDAĆ PASJĘ, a ja pasjonatów kocham i podziwiam.

Miałem szczęście, że z twórczynią bloga udało mi się porozmawiać. Zapraszam na pogawędkę!

Jak to się stało że Pokochała Pani gotowanie i skąd pomysł na bloga?

Gotować lubiłam od małego. Moja babcia była kulinarnym bogiem w naszym domu, bardzo lubiłam jej towarzyszyć podczas przygotowań. Oprócz całego chłodu w obyciu, mogłabym ją śmiało porównać do Bree Van de Kamp z serialu Gotowe na Wszystko – Kulinarna królowa. Myślę że kwestia wprawy w gotowaniu jest uzależniona od pewnego musu. Jako nastolatka musiałam się trochę opiekować młodszą siostrą, mieszkałam swego czasu w bursie a i na stancję wybyłam wcześnie. I trzeba było sobie radzić. A w kuchni starałam się radzić sobie tak żeby nie było nudno. 🙂


Jeśli chodzi o pomysł na bloga, zrodził się on w momencie przeglądania podręczników do D&D. Są trzy książki z serii “Leaves From the Inn of the Last Home”, gdzie możemy znaleźć utwory muzyczne, przepisy i inne ciekawostki znane z książek. Podręczniki te nigdy nie zostały wydane po polsku i pierwotnie chciałam po prostu sama dla siebie przetłumaczyć te przepisy i zaprojektować dla siebie i znajomych książkę kucharską. I jakoś ten pomysł rozrósł się w bloga. Znam blogi gdzie znajdziemy tylko przepisy z filmów, albo tylko przepisy z gier komputerowych. A ja chcę, żeby każdy fan fantastyki znalazł coś dla siebie, i u mnie można znaleźć oprócz wyżej wymienionych gry RPG, planszówki i przede wszystkim książki. 🙂
Z Blogiem “Unspeakable kitchen” zetknąłem się, kiedy ujrzałem Pani Autorską recenzje gry “Top Kitchen”. Jak Pani myśli: czy Top Kitchen przekona kucharzy i gastronomów do planszówek”? 
Ciężkie pytanie… ale myślę, że tak. Ja sama jestem fanką planszówek od wielu lat i pracujemy z mężem nad domową kolekcją, dlatego mnie jako kucharki i pasjonatki gier planszowych pomysł spodobał się bardzo. Myślę, że jeśli tylko osoby które lubią gotować dadzą grze szansę – to może być dla nich początek pięknej przyjaźni z planszówkami.
Czy te przepisy które Pani tytułuje fantastycznie brzmiącymi tytułami, są Pani Autorstwa? 
Większość jest. Jak wspomniałam wyżej, pierwsze przepisy były tłumaczeniami z z podręcznika D&D. Smarowidło rolnika z Pillars of Eternity tez jest tłumaczeniem z książki kucharskiej, którą otrzymali wspierający na Kickstarterze. Zdaje sobie sprawę, że nie każdy musi znać angielski i myślę, że takie tłumaczenie z mojej strony będzie bardzo pomocne. Przy każdym takim przepisie jest oczywiście adnotacja skąd pochodzi. Cała reszta to przepisy opracowane przeze mnie. Czasem opierane na tradycyjnych przepisach, czasami wymyślone całkowicie od zera. To często zależy od tego co znajdę w czeluściach fantastyki, co bym chciała ugotować. Bo na ten przykład Wołowina Burginion z Wiedźmin 3: Dziki Gon nie była by wymyślona przeze mnie ale oparta na jak najstarszym, jak najbardziej klasycznym przepisie na to danie. Lubię kiedy klasyk pozostaje klasykiem. A znając wersję podstawową, jej smak – każdy we własnym zakresie może poeksperymentować i ulepszyć przepis pod własny gust.
Pobawmy się: Ja podam moje Top 3 z kuchni polskiej, a Pani je nazwie, tak jakby te potrawy były na Pani blogu:
czyli tytuły zainspirowane fantastyką
a)mielony z ziemniakami i mizerią
b)flaki
c)Bigos
Olaboga! To nie jest tak, że ja wymyślam specjalnie jakieś dziwne nazwy do znanych potraw. To właśnie jest na odwrót. Wymyślam danie do nazwy która znajdę np. w książce, gdzie jednak nie ma dokładnego opisu składników. No, angielski fish pie był wyjątkiem, bo bardzo chciałam go pokazać na blogu i długo główkowałam do czego by tu go przypisać. To naprawdę trudne.
Ale jeśli mam już podjąć tę rękawicę to….flaki – Zupa z trupa, Suicide Soup, ZZ czyli ZOMBIE ZUPA… coś z trupami, zombie i inne tego typu klimaty 🙂 Niestety nie uświadczysz ich na moim blogu bo to jedna z nielicznych zup od których trzymam się z daleka 🙂
bigos – Gnomia papaćka – nie wiem czemu… nie pytaj… 😛
Na mielone nie mam na razie pomysłu -.-‘

Czy gra Pani w Gry Planszowe? Jeżeli tak, to jaki rodzaj i Pani ulubione Tytuły?

Oczywiście, że gram 🙂 Jestem fanką Ameritrashów. Jako stary RPGowiec kocham gry z klimatem, takie, w których mogę się choć trochę poczuć jak na sesji. Pierwsze miejsce w moim sercu ma Posiadłość Szaleństwa. Najbardziej klimatyczna gra z jaką się spotkałam. Dreszczyk grozy, tajemnica, zagadki, niebezpieczeństwo. No normalnie miodzio! Na drugim miejscu Eldritch Horror. Też niesamowicie klimatyczna gra. Mamy wszystkie dodatki, tylko ku rozpaczy naszych znajomych po angielsku. Na trzecim miejscu natomiast jest Descent. Kocham go za klimat, choć totalnie mi w nim nie idzie 😀 Jako bohater przegrałam prawie każdy scenariusz w kampanii, teraz jako Ten Zły też przegrywam… albo to mój mąż oszukuje…
Uwielbiam ogólnie większość gier FFG, wszystko co związane ze światem Warhammera i prawie wszystko co ma figurki, które mogę sobie pokolorować 🙂

Rozmówczyni szczerze dziękuje za rozmowę. Ja was zapraszam do obserwacji bloga Unspeakable Kitchen jak i polubienia profilu na FB. Pamiętajcie o tym, by także nas obserwować i polubić oraz wyczekiwać kolejnych naszych artykułów.
O redaktorze

Miłośnik gier planszowych, który czasami zmienia się w animatora, czasami w recenzenta, a od niedawna pokazuje swoje Jokerowe oblicze.

Wszystkie artykuły