timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Najciekawszą rzeczą w całym uniwersum Rings jest fakt, że najnowszy sequel dostał przywilej wpisania japońskiego ducha z czarnymi, mokrymi włosami na zawsze w mainstream hollywoodzkiego horroru. „Co jeśli”, pytają twórcy filmu, „byłoby możliwe przekształcenie przez lata mrożącej krew w żyłach, paranormalnej historii na suche naukowe fakty i użycie jej jako mechanicznej końcówki filmu?”.

To bardzo mocne i sarkastyczne stwierdzenie, lecz w czasach gdy ludzie potrafią mapować każdą irracjonalną rzecz i sprowadzać ją do ludzkiego genomu film wydaje się być odpowiadający temu stwierdzeniu i w prost przewidywalny. Ludzka ciekawość i pewność siebie walczy z przesądami od początków świata i historie o miejscach nawiedzonych oraz próba ogarnięcia tego umysłem tworzą konflikt mogący być silną metaforą dla sposobu w jaki ludzkość uczy się, że żadna wiedza nie jest w stanie rozwiązać problemu strachu. Rings jest świetnie rozkojarzającym filmem i nie skupia się na żadnym z powyższych konceptów zbyt długo. Naukowo – metodyczna fabuła jest bardzo intrygująca, lecz niestety daleka od ideału.

Film zaczyna się od trzech odseparowanych, nie łączących się ze sobą sensownie openingów, przedstawiając nowych bohaterów. Finałowa część odgrywa się w samolocie i skupia wokół mężczyzny, który obejrzał nawiedzoną wideo taśmę. Pierwsza, powszechnie panująca iteracja polegała na tym, że dokładnie siedem dni po obejrzeniu taśmy utopiony, mściwy duch Samary wychodzi z ekranu telewizora i zabija nieszczęśnika – nawet jeśli ten odleci samolotem nad środek oceanu.

Akcja filmu przenosi się do wyprzedaży rupieci, w czasie której profesor biologii o imieniu Gabriel (Johnny Galecki grający w The Big Bang Theory) przez przypadek nabywa taśmę, w czasie gdy ponura studentka collage’u o imieniu Skye (Aimee Teegraden) kręci się nieopodal. Wtem widz przenosi się do głupkowatej młodej pary – Holta (Alex Roe) i Julii (Matilda Lutz), którzy korzystają z ostatniego poranka przed wyjazdem chłopaka na studia.

Rings - GameBy.pl

Niestety bardzo długo trzeba czekać, by te trzy historie się połączyły i jest to bardzo żmudne i nurzące. Hiszpański reżyser F. Javier Guiterrez i jego scenopisarze nie przeznaczyli przeciągniętego czasu na nic dobrego. Co najwyżej Julia wyłania się jako filmowy protagonista, jednakże twórcy filmu nie wyjaśnili wielu bardzo ważnych kwestii dotyczących jej osoby, na przykład dlaczego została w domu, w czasie gdy Holt wyjechał na studia. (Czy nadal chodzi do szkoły średniej? Jest sierotą bez grosza? Interesuje się czymś, co nie wymaga stopnia naukowego? W sekrecie wycięła sobie postać Holta z tektury?) Skye, similarnie, jest ofiarą przerażającej historii w tle, a niejasność jej relacji z Gabrielem i jego eksperymentem jest drażniąca. Do filmu nie wnosi nic, poza kilkoma dodatkowymi krzykami.

Po niewybaczalnie długiej narracji Julia dowiaduje się, że Holt ma związek z Gabrielem, który bada taśmę wideo Samary poprzez płacenie chętnym studentom za obejrzenie jej. Tak samo jak w The Ring od klątwy można odratować się jedynie dzięki wykonaniu kopii taśmy i pokazaniu jej kolejnej ofiarze. Gabriel zmienił przeklęte wideo w plik w celu łatwiejszej dystrybucji oraz opracował system, dzięki któremu każdy oglądający taśmę ma „ogon”, który może odratować go przed tragicznym finałem. Jednak kiedy Julia przekracza progi colleg’u Holta, seria przerażających wizji mówi jej, że system Gabriela przestanie działać (ciężko w to uwierzyć, gdyż Gabriel bada taśmę od 1978 roku kiedy to Steve Rubell przekroczył progi Studia 54.) Samara rozwścieczona stworzonym systemem i tym, że nikt nie umiera, ewoluowała swoje paranormalne metody mordu do teraźniejszej skomputeryzowanej ery. Niedługo potem pojawia się nowe przerażające wideo, nowe lokalizacje do odkrycia i nowe zagadki do rozwiązania – niczym w oryginalnej wersji Rings.

Rings - GameBy.pl

To zrozumiałe, że Guiterrez i jego ekipa chcieli jak najlepiej odtworzyć oryginalną wersję Rings aby odnieść światowy sukces. Jednakże sam film od 2002 roku został już skopiowany, zwielokrotniony, czy nawet sparodiowany, więc oryginalna historia jest wszystkim bardzo dobrze znana.

Właśnie dlatego naukowo – metodyczna forma fabuły jest bardzo mądrym rozwiązaniem: film ukazuje się jako nowy, świadomy anioł przyjmując do wiadomości wszystkie analizy, dekonstrukcje i imitacje obracające się wokół The Ring. Jednak twórcy nie mieli żadnego, ciekawego pomysłu na storyline i cała produkcja stała się kolejną kopią pierwszego filmu.

Forma podobna jest do wielu znanych horrorów. The Ring sprowadzało się do morderczej klątwy przyczepiającej się do człowieka niczym choroba weneryczna na długo przed Coś za mną chodzi jednak twórcy It Follows (który serdecznie wszystkim polecam) znaleźli efektywny sposób by wywołać na widzu ciężki strach i przerażenie długo po zakończeniu seansu. Rings na tym polu całkowicie zanika. Jedna z sekwencji Rings zagrana jest jak skrócona, pięcio – minutowa, mniej straszna wersja Don’t Breathe oraz wpada w hollywoodzką obsesję zamykania kobiet w niespodziewanych momentach, przez nieobliczalnych mężczyzn (można to zobaczyć na przestrzeni kilku lat w produkcjach takich jak: Mad Max: Fury Road, Ex Machina, Room, Morgan, 10 Cloverfield Drive czy w fantastycznym Split), nie potrafiąc na koniec wytłumaczyć co tak naprawdę się z nią stało.

Rings również nie potrafi utrzymać tonu przez dłuższy czas. Film wydaje się obezwładniać widza ciężkim, szokującym strachem, jednak natychmiastowo rozprasza nieumyślnie wesołymi scenami, zawierającymi skręcające brzuch sceny spoza scenariusz takie jak komunikaty „The copied file is bigger than the original file!”. Monotonne przedstawienia nie nadają bohaterom żadnego charakteru, nie formują osobowości.

Guiterrez kara nasze bębenki w uszach wpychając głośne efekty dźwiękowe wszędzie tam, gdzie zwykły obiekt nagle przybliży się do kamery – w jednej części parasol otwiera się z efektem dźwiękowym godnym sceny prysznicowej w Psycho. Również dźwięk wyciągania płaszcza z hangaru umiejscowiony jest na poziomie jump scare’ów. Jeśli film chwyta się tak tanich, nie wartych strachu sposobów, to zły znak.

Nasza Ocena
  • 10/10
    Gra aktorska - 10/10
  • 3/10
    Efekty dźwiękowe - 3/10
  • 9/10
    Scenerie - 9/10
  • 2/10
    Fabuła - 2/10
6/10

Obejrzyj w serwisie Netflix!

O redaktorze

Młoda, aspirująca redaktorka, blogerka i miłośniczka szeroko pojętego samorozwoju. Wolny czas poświęca na tworzenie muzyki i czytanie literatury psychologicznej. Interesuje się webdesignerstwem, nowinkami technologicznymi i fantastyką. Zakochana w grach RPG oraz Indie.

Wszystkie artykuły