timerPrzewidywany czas czytania to 4 minuty.

Wiecie, do jakiego wniosku ostatnio doszedłem? Aż sam się zdziwiłem, bo nie posądzałbym się o takie rzeczy. Pewnie bardzo wiele osób nie zgodzi się z tym artykułem, gdyż dzisiaj modne jest potępianie mowy nienawiści, no ale trudno. Nikt nie powiedział, że to, co piszę, musi się każdemu podobać.

No i właśnie o tym chciałem pogadać. O hejcie związanym z tym, że komuś się nie spodoba coś, co np. opublikujemy czy stworzymy. Mianowicie – hejtuję hejt na hejt. Dam Wam chwilę, przeczytajcie to kilka razy…

Teraz wyjaśnień słów kilka. Dzisiaj mega popularne jest hejtowanie hejtu, z którym się walczy, przeciwko któremu robi się kampanie, o którym ciągle mówi się w szkołach, radiu, telewizji etc.

Hejtuję hejt na hejt - #SiekszyKmini

Utarła się w zbiorowej świadomości postać typowego hejtera – gruby, brzydki, nołlajf bez życia, stulejarz przesiadujący całe dnie przed komputerem ze swoim obślizgłym mrówkojadem w ręce… No przyjął się taki stereotyp, nie powiecie mi, że nie…

No ale do rzeczy. Z hejtem, szczególnie w sieci, się walczy. A ja dzisiaj twierdzę, że to bez sensu. Hejt w komentarzach wcale nie musi być złym zjawiskiem. Ba, moim zdaniem jest bardzo potrzebny. Prosta sprawa – jestem twórcą, stale publikuję coś w sieci.

Opowiadam wszystkim wokół, jak bardzo wyjebane mam w komentarze. Jeżeli rzeczywiście jest tak, jak mówię – po prostu do sekcji komentarzy nie zaglądam. No logiczne, że skoro mnie to nie obchodzi, to tego nie czytam.

Natomiast jeżeli potrzebuję moje nadmuchane do granic ego dodatkowo nakarmić pochwalnymi komentarzami, to muszę być przygotowany na krytykę, gorzkie słowa i wyzwiska w moją stronę. Takie jest życie.

Hejtuję hejt na hejt - #SiekszyKmini

To kształtuje charakter i bardzo wzmacnia czytającego mentalnie, wiem po sobie. Mimo że na początku może boleć. Z czasem się zahartujemy. Oczywiście nie wspominając o tym, że nie każdemu musimy się podobać, a każdy człowiek, któremu się nie podobamy, ma prawo publicznie wygłosić swoją opinię.

Kampanie walczące z hejtem nie chcą chyba walczyć z prawem do wolności słowa, prawda? 🙂 I żeby było jasne, mówię tutaj o komentarzach pod jakimiś publikacjami, jakąś internetową twórczością.

Wypisywanie do wybranej osoby, notoryczne dręczenie jej, groźby itd. to już przemoc, którą się jak najszybciej powinno zgłaszać odpowiednim organom. No ale to już co innego.

Tak więc podsumowując, hejt jest nieodłącznym elementem jakiegokolwiek działania na forum publicznym. Czasem jest nawet pożyteczny, a na pewno śmieszny. Dlatego hejtuję akcje hejtujące hejting oraz zachęcam do zażycia maści na ból dupy i zluzowania.

Hejtuję hejt na hejt - #SiekszyKmini

A Was drodzy stulejarze bez życia serdecznie pozdrawiam, jestem z Wami, bo bez Was internet nie byłby taki sam. Spodziewam się, że po tym artykule znajdzie się sporo osób hejtujących to, że hejtuję hejt na hejting.

Dlatego niniejszym uprzedzam Wasz ruch, idąc krok dalej. Hejtuję to, że hejtujecie to, że hejtuję hejt na hejting. Szach mat! Do następnego!

Tutaj możecie przeczytać poprzednie felietony z tej serii!

O redaktorze

Raper, producent, autor tekstów. Miłośnik mediów społecznościowych, dobrej muzyki i filmów oraz szczerych tekstów. Zapalony Instagramer. Wykonawca hip-hopu alternatywnego.

Wszystkie artykuły